Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
277. Przepraszam, czy tu gryzą?
Szablon

277. Przepraszam, czy tu gryzą?

"Dzisiejsze marzenia mogą łatwo stać się jutrzejszą rzeczywistością"
(kapsel od Tymbarka na facebooku)

To musi być błąd czasoprzestrzeni, że ja nadal żyję i to żyję w całkiem niezłym stanie. Po tym, co zdarzyło się w piątek, powinnam już być martwa na śmierć. A jednak czasoprzestrzeń się zagła - może dlatego, że na czas Egzaminu stałam się osobą bez tożsamości.

Ale od początku, od początku.

Wróżyłam sobie w piątek rano, czy Egzamin wyjdzie czy nie wyjdzie. Wróżba była z moreli - jeśli morele się rozsypią w torbie i pogniotą, to nie wyjdzie; jeśli uchowają się w woreczku, to wyjdzie. Zgadnijcie, w jakim stanie morele dotarły do szkoły? Oczywiście, rozgniotła się połowa, ale żadna z woreczka nie wypadła. To samo w sobie wieszczyło problemy.

I problemy były, nie da się ukryć. Chociażby ze zdobyciem VIP-lanserskiego identyfikatora dla przedstawiciela me(n)diów. Pod zastaw, a jakże by inaczej. Na piękne oczy to niczego nie dają. A ile się trzeba było tego człowieka naszukać. No ale odnaleziony, załatwione, jedziemy dalej.

Nie, nie jedziemy. Po drodze była suszara i "koś ścierę, koś ścierę". Jak mi matula dziś zaczęła nawijać coś o ścierkach, spłakałam się ze śmiechu. A parking niczego sobie - i dobrze było go rozeznać z zewnątrz, potem się przynajmniej nie pogubiłam.

Nie pamiętam treningu. Pamiętam tylko spoglądanie na zegarek i narastający stres w stylu: "holender, nie podołam". A skoro już pozawracałam głowy paru osobom, wypadałoby jednak podołać. Rozumiecie, głupio wrócić z identyfikatorem, nowym dyktafonem i pustymi rękami. Co najmniej pięć osób dokonałoby na mnie rytualnego mordu.

Myślałam o nim - znaczy o tym mordzie - przez cały czas. Kiedy w coraz większym napięciu siedziałam gdzieś między Miłą Panią, Darcym i Treneiro. Kiedy nie chcieli mnie wpuścić do parkingu, choć mi się to zwyczajnie należało. Kiedy w końcu dzięki grupie zorganizowanej zostałam wpuszczona. Kiedy krążyłam i czekałam, denerwując się coraz bardziej. Kiedy zamierzałam do Polaka zagadać po angielsku. Kiedy w końcu zagadałam po polsku... I kiedy usłyszałam: "leć, może go złapiesz". Cholerne "może".

Jedyną prawdziwą chwilę zwątpienia miałam, kiedy padło pytanie "Questions about what?". Przez jedną jedyną sekundę pragnęłam czmychnąć stamtąd bez względu na konsekwencje. A potem pomyślałam o tych wszystkich, którzy trzymają za mnie kciuki i o tych wszystkich, którym rozbijałam rytm dnia dla tego jednego wywiadu. O mailach, stresach i trzech godzinach analizy. Zebrałam się w sobie i... zrobiłam to.

Egzamin z Angielskiego zdan został. Nie powiem, że celująco, bo jest parę rzeczy, nad którymi popracować trzeba koniecznie. Chociażby kwestia "last question", z którym wystrzeliłam cokolwiek kretyńsko i jestem o to na siebie wściekła. A taka fajna rozmowa była. Oczywiście, wtedy bardziej niż fajna była stresująca z moją boską mantrą: "gesty-pytania-nie zrobić nic głupiego". Nic głupiego nie było, tylko chyba zostałam rozpoznana, choć nie wiem, jak to możliwe. Newermajnd. Wszystko jest newermajnd, odkąd na dyktafonie pojawił się Plik.

"Spokojnie, ja nie gryzę" to wespół z kilkoma ińszymi perełkami cytat tygodnia. A moim prywatnym cytatem jest: "I've done it, I've done it, oh my God, I've done it". Wybaczcie, ale jak się człowiek przestawi na angielski, to potem niełatwo się odstawić.

Pytanie Niuli dziś o poranku: A po jakiemu ty właściwie z nim gadałaś?
Ja: Po angielsku, a po jakiemu? Duńskiego nie znam.
Niula: Jezu...

Czy ona, przepraszam, myślała, że ja tam poszłam z tłumaczem? Chyba z miłym panem z ochrony. Tak, tym, który jako jedyny zauważył, że nie wchodzę po tych schodkach, tylko frunę kilka centymetrów nad nimi.

To teraz ostatni etap Egzaminu. Ustny zaliczony, pisemny czeka mnie jutro. Zaciskam kciuki, żebym przeżyła - a nawet jak nie, to szkołę życia przeszłam rewelacyjną. Nikt mi nie zabierze tego charakterologicznego przełomu. Nauczyłam się chyba egzystować z ludźmi. Obcymi.*

A głupie skojarzenia to już mi nie przejdą - po panu Tomaszu G. w różowej sukience (na szczęście w końcu nie miałam wtedy okazji parsknąć mu w twarz) przyszedł czas na Nickiego w roli doktora House'a. Co ja poradzę, że przez ten zarost był tak podobny... Albo to z moim mózgiem coś nie halo, też możliwe.

Jak widzita, piątek mi się rozjechał, ale to nie znaczy, że soboty nie było. Była jak najbardziej - Zorro prawie staranowałam, mnie staranował Tłum, Gollob się załamał na widok szalika, działa się historia, a ja historycznie klaskałam Gollobowi. Chrzanić wuwuzele, do teraz mi w uszach dzwoni. Jeszcze pies mi nad uchem nocą chrapał.

I chyba nigdy nie przywyknę, że można z GP wracać tramwajem, choćby ze zgaszonymi światłami. Albo że w drodze z GP można spotkać w autobusie znajomą duszyczkę, która NIE BYŁA na GP. To poza moimi możliwościami pojmowania. 

PS: Pierwszy Filar upadł ostatecznie, do zobaczenia za dwa miesiące. Średnia 5,54 osiągnięta, jestem z siebie dumna. Mogło być wyżej, ale przemilczmy okoliczności.

PPS: Drugi Filar w trakcie tworzenia. W przyszłym tygodniu olewam wsio i piszę.

PPPS: Mam nową muzyczną miłość - Griszę. Na empecie od tygodnia królują Imperator i Ja tiebia nie liubliu. Co ja poradzę, że russkij jazyk oczeń krasiwyj?


*nie tylko chłopcami, droga Avil 

 



Lill, ta fioletowa 20/06/2010 20:48:58 [Powrót] Jakieś pytania?


dla mnie zuzel w zasadzie przestal istniec na czas Mundialu ;P
o ludziee, jaka srednia!!!! gratualcje!!! ale daj spokoj z ta wyzsza!!!! :OO
kiimi 22/06/2010 02:01:50
| brak www IP: 87.99.24.101

No to Avil na wstępie musi się przyczepić, czemu Lill dramatyzuje i wprowadza czytelników w błąd-> "Wróżba była z moreli - jeśli morele się rozsypią w torbie i pogniotą, to nie wyjdzie" -> Mi mówiłaś, że tylko jak się rozsypią to będzie źle i się pytałaś co jak się rozgniotły. To wcale nie była odgórna zła wróżba!

Kurcze, opis przeżyć przy wywiadzie zdecydowanie brzmi znajomo^^'

"Albo że w drodze z GP można spotkać w autobusie znajomą duszyczkę, która NIE BYŁA na GP"-> Tę duszyczkę, o której mi pisałaś? W autobusie?
Avil 20/06/2010 21:12:34
| brak www IP: 77.253.53.20

No, piątek i sobota były wyjątkowo udane :D.

- Chce mi się siku od szesnastu wyścigów!
(chwila zastanowienia)
- Ej, ale było tylko czternaście!
- No tak, ale dwa powtórzone

:**
Ziemo 20/06/2010 20:59:38
| brak www IP: 194.0.128.212

Podziel się swoją średnią, też chcę taką xD
Powodzenia przy rozszyfrowywaniu Wywiadu. Widzisz, bardzo źle było? Nie było, przeżyła Lill!
Za to hiena nie przeżyje półtora miesiąca w drodze XD
Mal 20/06/2010 20:57:33
| brak www IP: 82.210.164.151


Stare papierki
2015
Marzec
2014
Czerwiec
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2013
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2012
Wrzesień
Lipiec
Czerwiec
Kwiecień
Marzec
Styczeń
2011
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń

Galeria twarzy
Kiimi
Ziemo
Jah
Avil
An-Nah
Garcinda
Ada
Schmittka
Cineva
Mal
Mestari

Autobiografia
(klik)

Notka
Zdjęcie na szablonie własne. Słowa też moje. Szablon przejściowy. Czcionka z Serwisu.
Chcesz coś? Poproś.