Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Pamiętnik pewnej Okrrropnej Kreatury.
Szablon

358. Panie proszą panów (do sztafety).

Gdybym nie miała w tle basketu, włączyłabym "Barneskirenn" i darła się z Magnusem Hestegreiem, na tyle, na ile pamiętam tekst. Opcjonalnie mogłabym też włączyć "Vikinger og verdensmestere", klimatem również pasują, zwłaszcza po wczorajszym popołudnio-wieczorze, kiedy pierwszy raz zabrakło mi pary, żeby się drzeć. Za dużo już się na tych Mistrzostwach darłam.

Muszę się wykrzyczeć werbalnie, a Świerszcz nadaje się do tego jak nic. Nie skłamię, jeśli powiem, że ostatni raz taką sportogłupawkę miałam podczas Mistrzostw w Val di Fiemme*, kiedy próbowałam napisać Babskie Oko i nie zalać czytelnika zachwytami nad norweskim narciarstwem klasycznym. Gdybym to Babskie Oko i narciarskie Oscary pisała dziś, to /poza tym, że nie byłyby to już Oscary/ czytelnik mógłby się śmiało poczuć sponiewierany przez fiordy, następcę tronu na trybunach i niekończące się zachwyty nad wydzieraniem zwycięstw na ostatnich metrach /dosłownie i w przenośni/. Muszę się koniecznie dowiedzieć, jak stoją sprawy z obywatelstwem, które pewne osoby /prawdopodobnie po pijaku/ obiecały mi załatwić. W obecnej sytuacji wspomniane osoby prawdopodobnie są pijane do tego stopnia, że mogłyby jakimś cudem załatwić rzeczone obywatelstwo.

To wszystko jest radosna Norwegogłupawka, dzisiaj nawet bardziej Northugogłupawka, bo zwycięstwo Sundby'ego czy Toensetha nie cieszyłoby tak bardzo. Sundby i Toenseth nie mają takiego finiszu, nie skaczą pod górkę, a przede wszystkim - nie mają całego tego bagażu samochodowo-wirusowo-konflikto-rozczarowaniowego, który dodaje smaczku temu złotu. Nic nie poradzę, że uwielbiam historie powrotów, drugich szans, sukcesów po paśmie porażek. I że o tymże Northugu sama jeszcze jakiś czas temu mówiłam, że może jednak nie powinien jechać na te mistrzostwa i się dodatkowo dobijać, bo przecież drugiej sztafety z Val di Fiemme nie będzie**. 

Aczkolwiek mistrzostwa to nie tylko jeden Northug, ba, to nawet nie kadra Norwegii, jak Norwegia długa i szeroka /choć łezka mi się w oku zakręciła, jak czytałam Stoeckla wrażenia z wczorajszego konkursu drużynowego/. Bo tak samo cieszyłam się z brązu Justyny Kowalczyk i Sylwii Jaśkowiec /minęły dwa lata i tak, teraz to jest bardzo wyobrażalne - cieszyć się z sukcesu Kowalczyk/ i byłam dumna z brązu polskich skoczków w drużynie /chociaż to duma z gorzkim posmakiem, bo srebro było na wyciągnięcie ręki/. W takich chwilach przypominam sobie, dlaczego fajnie być kibicem i dlaczego czas spędzony na kibicowaniu nigdy nie jest straconym. Sport pokazuje, że każdą porażkę można przepracować, przekuć w spektakularny sukces. Przecież nieważne, ile razy upadamy, tylko jak szybko wstajemy.

Bucha ze mnie optymizm, zamiast tekstu do antologii albo Tavry piszę miniaturkę o Hoffmannównie, a jutro znowu będę niedospana. Ale uśmiecham się szeroko, bo to niedospanie przypomni mi, jak pięć /!!!/ lat temu zamiast spać wolałam zjeżdżać w Vancouver razem ze Svindalem. Albo jak pisałam egzamin z angielskiego z głową pękającą od nieprzespanej nocy, bo Henrik Kristoffersen do późnego wieczora walczył o pierwsze zwycięstwo, a ja musiałam mu towarzyszyć, musiałam jako jedna z pierwszych napisać gratulacje na fejsbuku.

I już nawet wykład bladym świtem mi niestraszny.

_________________________________________________

*Ktoś może się zdziwić /albo, nie daj Boże, triumfalnie uśmiechnąć/, że nie zaliczam do tego rachunku Soczi. Ale Soczi miało dla mnie inny wymiar, trochę poważniejszy, trochę niestety smutniejszy i na pewno pozbawiony tego beztroskiego głupawkowania i mangowych, tęczowych snów.

**Drugiej sztafety z Val di Fiemme faktycznie nie było, "chodzone" czwarte zmiany i "panie proszą panów" to już przeszłość. Acz z uwagi na warunki pogodowe dzisiejsza femmila również była chodzona w niektórych partiach.



Lill, ta fioletowa 1/03/2015 23:14:36 [komentarzy 0] Jakieś pytania?

357. Chłopcy z szuflami.

Indywidualne Mistrzostwa Wielkiej Brytanii miały się skończyć 40 minut temu, ale z jakiegoś powodu skończyć się nie chcą. Jest coraz weselej, Woffinden dostał łopatkę /aaajjj, pasuje mu ta łopatka, nie powiem, takie mruygnięcie do czytelnika zorientowanego w rozbuchanej metaforyce/, komentatorstwo wchodzi na wyższy poziom abstrakcji /"Ben Barker przegryzłby aortę lekarzowi" to chyba najbardziej realistyczny obraz/, a perspektywa pójścia spać o jakiejś chrześcijańskiej porze nie to, że się oddaliła, ale rozpłynęła się w oparach metanolu. Kontuzjowany Barker /ten od babci/, wielokrotnie sponiewierany w finale, wygląda, jakby miał się rozsypać od byle szturchnięcia.

Czwarta powtórka. Tylu to chyba żaden wyścig w pamiętnym Goeteborgu 2008 nie miał. Goeteborg 2008 i Cardiff tegoż roku stanowią bardzo dobre punkty odniesienia. Barkera zbierają i wsadzają na motor jak kukłę, a ja poważnie się zastanawiam, kiedy pójdę spać i czy mam najmniejsze szanse zrobić to dzisiaj.

Prokrastynacja na poziomie mistrzowskim.

Zachwyty nad Woffindenem konkretnie mnie męczą. Mistrz świata jak mistrz świata, bylejakość mistrza nie zdobywa. Dziary jak dziary, kto lubi, ten ma. Luz jak luz, Chrispy w mojej ocenie jest bardziej wyluzowany. A tu zachwyty, jakby Woffi co najmniej rekord Maugera wyrównał.

Ale trzeba mu oddać /co cesarskie.../, że z szuflą wygląda epicko. Klimaty jak na ELRC 2007. Aż się chce odkurzać stare kaset VHS, najlepiej zaraz, póki trwa sesja.

Prokrastynacja rozbudza stare miłości. Które nie rdzewieją i pachną metanolem.

 



Lill, ta fioletowa 16/06/2014 23:47:07 [komentarzy 1] Jakieś pytania?

356. Sport na co dzień nielubiany.

Mnie nie chwatit daże wiecznosti
Sztob tiebia spasti

(Julia Sawiczewa, Wysze Zwiozd)

Zasypiam. Zasypiam. Zasypiam na meczu otwarcia. Ale wstyd. Zasypiam, mamrocząc coś o wielkiej Chorwacji /to chyba z okazji sesji załączają mi się jakieś wspominki sprzed roku, albowiem rok temu o tej porze byłam już na etapie zagłębiania się w "wielkie Chorwacje" i wielkie Serbie/ i Ljudevicie Gaju /znanym w niektórych kręgach jako Ljudevit Gej/.

Nie pamiętam mundialu sprzed czterech lat. Jedyne, co mi się z tym mundialem kojarzy, to mecz o trzecie miejsce oglądany w Szweju w towarzystwie Szwedów, którym chyba niechcący kupiłam piwo, przyjazd Reżimowej /wtedy nią jeszcze nie pogardzałam/, "alko, papierosy i pornosy". Od biedy kojarzę jeszcze finał, podczas którego roztapiałam się na kanapie z "Akademią wampirów" w dłoniach. I chociaż naprawdę mam słabe wspomnienia z RPA, to na żadnym meczu, któy oglądałam, nie przysnęłam.

W ogóle ostatni mundialowy mecz, na jakim odpłynęłam, był w 2006 i było to spotkanie... uwaga, będzie wstyd... Polska-Niemcy.

Możecie mnie wygwizdać. Byłam chora, cierpiałam na bezsenność i było mi wszystko jedno, kiedy zasnę, bylebym w ogóle zasnęła.

Niezły mundial. 67', dwa gola i oba strzeliła Brazylia. I kit, źe jest 1-1. Zaraz będzie 2-1, bo Neymar ma w planach karnego z odwłoka kozicy górskiej wziętego. Chorwaci też mają swojego Howarda Webba.

Z rozmów zza telewizora:

- Się rozstrzelali chłopcy (po drugim golu Brazylii)
- Ale Rosja dziś nie gra.

Rosja gra wtedy, kiedy mam noc przed egzaminem. Oni specjalnie tak ten terminach ułożyli...

Nic to. Zwątpiłam w Chorwatów i z czystym /wypranym w Perwolu/ sumieniem idę spać.



Lill, ta fioletowa 12/06/2014 23:32:55 [komentarzy 2] Jakieś pytania?

Stare papierki
2015
Marzec
2014
Czerwiec
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2013
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2012
Wrzesień
Lipiec
Czerwiec
Kwiecień
Marzec
Styczeń
2011
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń

Galeria twarzy
Kiimi
Ziemo
Jah
Avil
An-Nah
Garcinda
Ada
Schmittka
Cineva
Mal
Mestari

Autobiografia
(klik)

Notka
Zdjęcie na szablonie własne. Słowa też moje. Szablon przejściowy. Czcionka z Serwisu.
Chcesz coś? Poproś.