Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
316. A po maturze...
Szablon

316. A po maturze...

A po maturze zacznę się uczyć norweskiego.
I wrócę do duńskiego.
A po maturze jeszcze raz przeczytałam "Potop", "Akademię Wampirów" i cała Musierowicz
A po maturze zajmę się na poważnie jogą.
A po maturze stanę się na powrót straszną, krwiożerczą dziennikarką.
A po maturze pójdę do pracy.
I oczywiście skończę "Przedstawienie"!

Jak tak dalej pójdzie, to zacznę się tego mojego pomaturza obawiać. Plany ambitne, ino nie wiem, co wyjdzie, poza tym, że szydło ze spodni, a koszula z worka... czy jakoś tak.

Cały ten tydzień był dziwny, szalony i zakręcony niczym świński ogon. Miałam tę notkę napisać tysiąc razy, tylko że ani razu nie wyszło, bo matura, bo choroba /choroba nie wybiera/, bo Wszechświat... A w sumie powinnam była napisać już w poniedziałko-wtorek, czyli dokładnie wtedy kiedy się obudziłam. Albo raczej - kiedy zostałam obudzona.

W sumie nieistotne, kto dokonał tego czynu - można tylko rzec, że nikt, kogo znacie. I pewnie nawet nie ma świadomości, że mi przewalił życie flakami na wierzch, a ja teraz muszę osobiście ten burdel sprzątać. Koniec końców, nie wnikając w okoliczności, pięknego wiosennego poranka zostałam brutalnie uświadomiona, że popełniam podstawowy błąd w założeniach. Oczekiwałam łatwej odpowiedzi na trudne pytanie. Oczekiwałam, że ktoś mnie za rączkę poprowadzi i pokaże, żeby myśleć tak, tak i tak. Tylko po jakie licho w takim razie zwracałam się do ludzi światłych, a nie do Wszechwiedzącego Szklanego Ekranu?

Teraz rozumiem, dlaczego większość świata nie buntuje się przeciwko tej ponurej manipulacji, na którą natykam się na każdym kroku. To wygodne - nie musieć myśleć samodzielnie. Nie mieć wątpliwości. Nie zastanawiać się. Moja linia dumania nad wszystkim, linia wiecznej niepewności i przyjęcia, że prawdy jako takiej nie poznam to trochę jak nieuleczalna choroba. Mogę łagodzić objawy, mogę zagłuszać wahanie, ale to wszystko z biegiem czasu będzie się tylko pogłębiać. Tyle dobrego, że mam świadomość, w jakie bagno się wepchnęłam... i chyba nie chcę zeń wychodzić. Jeszcze nie teraz. 

Mam trochę zryty humor. Po pierwsze - przeziębienie. Kicham jak odrzutowiec, gardziel to już martwa jest, a na dodatek zaczęłam kaszleć ekologicznie /czyt. na zielono/. I głuchnę od czasu do czasu, co o dziwo bywa nawet przydatne - np. na konkursie, kiedy w sali od decybeli aż się roi. Po drugie - na tymże konkursie jak zwykle zdobyłam 75 punktów i jak zwykle było to za mało. Ergo -po co ja się uczyłam? Po trzecie zaś - czytelnicze objawienie tego tygodnia znienacka przemieniło się w czytelnicze rozczarowanie tego tygodnia, w związku z czym czuję się, jakbym dostała w łeb obuchem i wierzcie mi, to nic przyjemnego. Ale konkrety, konkrety...

Pożyczyłam z biblioteki "Wagon Rosja" Kluczariowej. Nie wiedząc, co to, ale katalog wypluł ten tytuł na hasło "Rosja" /razem z 958 innymi, ale o tym cicho-sza/, to wzięłam. I miałam nie powiem co, ale kto czytał "Przebiegum życiae" powinien skojarzyć, jakie określenie mi się na usta ciśnie. Dawno nie czytałam niczego równie zrąbanego, ćpuńsko onirycznego i poplątanego bardziej niż słuchawki od mojej mpty. A na dodatek pociągi, a ja przecież pociągi kocham miłością świra i fanatyka. Ogólnie powieść była super... do czasu pojawienia się Polityki. Tak, teraz możecie na mnie spojrzeć podejrzliwie, czy abym nie chora albo czy to nie kolejny dowcip primaaprilisowy. Ale nie. Z polityką dla mnie jest jak z czekoladą - kocham ją, ale nie ze wszystkim da się ją zjeść. "Wagon Rosja" z polityką był jak czekolada z kurczakiem. Jedno i drugie jest super, tylko razem wychodzi coś niestrawnego. Nie pasowało do klimatu... ani do niczego. Jedynie zamach na prezydenta mi się podobał, ale to z pobudek osobistych.

Mam fazę na żużel, tak z okazji niedzielnego rozpoczęcia e-ligi. Tłumikgate jest wprawdzie poniżej krytyki /i nie wywołuje niczego poza pustym śmiechem/, ale jeśli spuścić zasłonę milczenia na kwestię sporów na poziomie piaskownicy, szantaży i podgrzewania atmosfery przez paru pismaków, to kciuki w górę na okazję żużla. Pamiętacie, nie? Mogę mieć przelotne romanse z polityką, sztuką współczesną czy zaawansowaną matmą, ale prawdziwe miłości są tylko cztery. Tak, tak, niech żyje mój poligamiczny związek z literaturą, żużlem, Rosją i Skandynawią.

Z Rosją wiąże się faza numer dwa. Zaczęłam otóż zdradzać niecnie Petersburg. Bo to piękne miasto i w ogóle, i większość pocztówek, które dostaję, właśnie stamtąd pochodzą... ale Petersburg nie ma Kreml. A Kreml to ja obecnie mam na tapecie /na kompie, bo na komórce to KGB/ i w ogóle, och-ach, mam fazę na czerwoną cegłę i białe mury, i basztę Zbawiciela. Nawet dla niepoznaki przewróciłam kartkę w kalendarzu, żeby aż tak nie było tej obsesji widać.

Trzecia faza - MAAAATMA. Wzory Viete'a dla wielomianów trzeciego stopnia. I kule opisane na ostrosłupie.

- Śpisz?
- Nie.  Myslę.
- A nad czym ty myślisz w środku nocy?
- Jak wyliczyć promień kuli opisanej na ostrosłupie.

Dokonałam odkrycia, że najlepszy sposób na wyciągnięcie ze mnie ukrytego geniuszu matematycznego to rozwiązywanie zadań podczas... oglądania wiadomości na stronniczym /wedle słów Aleksieja/ kanale. Jo-auto /"Nie wiem, dlaczego pan wymyślił taką nazwę, ale jest... hmmm... niezła"/, podróże jo-autem /"A nie rozwali się po drodze?"/, Miedwiediew w Comedy Clubie /muszę dorwać na YT "Piosenkę o prezydencie"!/ i przejęzyczenie prezentera. It makes my day, ach ach! Kocham NTW, choćby było nie wiem jak stronnicze.

A "Przedstawienie" ostatecznie zmieniło kierunek ze śmietnikowego na bardziej przyjazny. Może to nie jest taka głupia historia...



Lill, ta fioletowa 1/04/2011 20:20:35 [Powrót] Jakieś pytania?


Mnie też łapie jakieś choróbsko, może mnie zaraziłaś przez kabel? Przyznaj się!
Plany pomaturalne super. Ja zawsze tak układam plany weekendowe, ale mi nic z tego nie wychodzi:(

To już wiem, żeby tej książki nie brać, czekolada z kurczakiem - tego nawet ja bym nie zjadła!
Jah 6/04/2011 21:09:58
| brak www IP: 79.184.141.219

"Tylko po jakie licho w takim razie(...)"- Ej, wypraszam sobie! ;P

Niestety łatwe odpowiedzi raczej nie są spotykane, a jak są, to zwykle sfałszowane i czasem trzeba się zdrowo namęczyć, by znaleźć te właściwe. Ale myślę, że warto. Są rzeczy, których nikt nam nie może odebrać.

Głowa do góry i czasem warto iść z nurtem ;)
Avil 6/04/2011 20:33:19
| brak www IP: 77.254.188.128

Nie całkiem czaimy część notki, ale Kreml nam się niecnie kojarzy z wszechvladnym Draculą na Kremlu...
A myślenie po nocach o ostrosłupach nie jest zdrowym objawem.
Mal. 4/04/2011 20:33:10
| brak www IP: 82.210.164.151

O, maturzystka!
A już myślałam, że wszyscy maturzyści zapadli się pod ziemię ze swoimi repetytoriami (obowiązkowo z OPERONU)i że wyjdą spod niej jak krety dopiero w połowie maja:)

Ach, życie jest ciężkie, ale nie ma co dramatyzować, łykaj aspirynę, pij herbatę z miodem i patrz na życie przez różowe okulary :D

Pozdrawiam!

www.marilienne.blogspot.com
Marilienne 2/04/2011 18:52:39
| brak www IP: 83.31.94.43

NTW stronnicze? :D przecież tak kochają pudziana! ;D

a na po maturze to jeszcze czas... :D
Ziemo 1/04/2011 21:06:03
| brak www IP: 77.65.16.82


Stare papierki
2012
Kwiecień
Marzec
Styczeń
2011
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń

Galeria twarzy
Kiimi
Ziemo
Jah
Avil
Ivan
Dora
An-Nah
Garcinda
Airel
Ada
Schmittka
SSS
Cineva
Mal
Mestari

Autobiografia
(klik)

Literatura podmiotu
(klik)

Literatura przedmiotu
(klik)

Notka
Zdjęcie na szablonie pochodzi z Paryża i zostało wykonane przez Autorkę we wrześniu 2010. Obróbka też własna. Cytat na szablonie pożyczony od Anatolija Rybakowa. Czcionka z Serwisu.
Chcesz coś? Poproś.