Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
142. Życie to film II - o przypadkach wybitnych.
Szablon

142. Życie to film II - o przypadkach wybitnych.

Jeśli ktoś ogłaszał konkurs na dziesięć najbardziej zakręconych dni z życia Lill fioletowej, to ja już mam zwycięzcę. I to zdecydowanego. Te dziesięć dni w Toruniu, bez komputera i w warunkach - delikatnie ujmując - polowych okazało się kluczem do wszystkiego, chociaż przyznaję, że zęby owego klucza i w moją pierś się wbiły.

Zaczęło się od rzeczy dziwnych, co to zaczątek miały w środę, zawiązanie akcji w piątek, a pytanie brzmi tylko, kiedy mogę się spodziewać punktu kulminacyjnego. Ale jako że rzecz jest wysoce zagmatwana i niejasna, a nadto nie chcę zapeszać (albowiem Avil i jej teoria na temat przeinaczenia napawają mnie lękiem), zostawmy tę kwestię na boku.

Potem byli czwartek i byli piątek, których to zgodnie z ogólnie przyjętymi normami opisywać nie będę, albowiem nie da się opisać rzeczy nieopisywalnej. Grunt, że było wesoło (nawet bardzo), pomimo tego, że moje nogi po wyprawie w nowych butach nadają się wyłącznie do amputacji. Tak czy siak, strat szczególnych nie ma, nikt mi oka "kaskiem niebieskim" nie wybił, a maestro Geldchen lepiej punktował w mojej drużynie. No ale, żeby zrozumieć powyższe zdanie, musicie wiedzieć, że od pewnej wilczycy (a właściwie od pewnego miłego długouchego) dostałam żużel... planszowy. Stężenie żużla w moim pokoju wynosi teraz 99% - a jak przerzucę tam "wiekopomne dzieło" na szkle dokonane, to niechybnie dobiję do setki. Tyle w kwestii dwóch magicznych dni, bo o magii trudno pisać.

Zaraz po piątku, jak to ma do siebie, nastąpiła sobota. Ta sobota, zła sobota. Kina nie było, bo ani pieniędzy, ani chęci na takie draki nie starczyło. A później... cóż, przyznaję, było wcale wesoło. Zwłaszcza w naszej ukochanej knajpie pod tytułem Servus (hurra! znowu go otwarli!). A było to tak: dostałyśmy frytki (najtańszy pokarm, a przecież musiałyśmy mieć na tort Sachera), ale soli już nam nie dali. Akurat od stolika obok właśnie poszły jakieś kobitki, a na środku owego stolika stało coś, co wyglądało na solniczkę. Rozradowana, skradłam to coś i zaczęło się wielkie sypanie. Niestety, w chwilę później euforyczny czar prysł - albowiem nie była to sól, wierzajta mi, ludu. Tak oto żeśmy sobie "posoliły" frytki. No, a potem ten sławetny tort Sachera, telefon do przyjaciela (czytaj: babci) i podejrzliwe obwąchiwanie porzeczek. Av, kochana, było cudnie! Chociaż w wesołość wkradło się wzruszenie - ale to długa historia i niekoniecznie chciałabym, abyście ją słyszeli. Dlaczego? Cóż, niektórzy mylnie mogliby poczytać moje intencje. A to był "tylko taki odruch", jak powiedziałby Petter. Gdyby istniał.

Sobotni wieczór zlał się w jedno z całą niedzielą. I nie była to miła jedność. To znaczy, pod względem czysto sportowym była (chociaż znowu nie udało mi się wygrać). Gorzej z kwestią rogacizny i... i JEGO. Tak, obiecywałam sobie, że będę spokojna, ale na samo wspomnienie mam ochotę dorwać tego drania i zwyczajnie udusić, jakby naprawdę było mi wszystko jedno. Doigrał się, sukinsyn! I przepraszam za wyrażenie, ale nie ma cenzuralnych słów. A ja, głupia, liczyłam, że się zmienił. Byłam idiotką, wiecie?

Tym razem "Sprawa honoru" ewidentnie postanowiła się spełnić. Zresztą, nieważne. Skoro świat postanowił tak zagrać, czas na akcję "tytanowe obcasy". Karaluchy należy rozgniatać.

Potem były dwa nic nieznaczące dni, spędzone na tworzeniu, (po)tworzeniu i rozmowach z gośćmi z Niemiec. Diametralny obrót sprawy nastąpił w środę. Poszłam do miasta "za potrzebą", czytaj: kupić sobie książkę Akunina, bo naprawdę mnie na niego wzięło. Ba, nie tylko Akunina zdobyłam - takoż prasę speedwayową. Ale to dla nas nieistotne. Liczył się przebieg wydarzeń. On zaś był taki, że szanowny nestor rodu (który, oczywiście, musiał polecieć ze mną, bo okazję należy wykorzystywać), spotkał znajomą. Ja zaś spotkałam... powiedzmy, że niekoniecznie znajomą. Szedł sobie jakiś niski facet w czerwonej koszulce i spodniach moro (brrr, nikt mu nie powiedział, że to się gryzie?!), o znajomym obliczu... Zajęło mi jakieś pięć sekund, żeby skojarzyć, iźli był to sam Wiechu "Naszym Królem Jest" Jaguś! Ziemo mi potem wypominał autograf. Ludzie, jaki autograf, jak ja ledwie się na nogach trzymałam z wrażenia, a dziadek i dziwna kobita nawet nie zauważyli, że się zrobiłam blada jak ściana? To nie miejsce ani pora na autograf, bynajmniej.

Tak oto docieramy do czwartku, który odznaczył się spotkaniem rodzinnym z okazji imienin cioci Zosi. Oczywiście, mogłam przewidzieć - jako jedyna była z młodszego pokolenia. Ba, ja byłam od dwa pokolenia młodsza od pozostałych uczestników imprezy. Ale i tak było niesamowicie, zwłaszcza dyskusje z ciocią Ulą (tą od Karkosika w windzie i psa, co chodził ze stołem na grzbiecie), konsumpcja chleba i obserwowanie, jak wujek Jurek pochłania drinka za drinkiem, na dodatek zmuszając do podobnych czynów Bogu ducha winną szwagierkę cioci Zosi. Cyrk na kółkach, mówię Wam... Nie ma to jak pokręcona rodzina.

A piątek? Piątek był buahaha, albowiem pierwszy raz od... *liczy*... *nie może się doliczyć*... *porzuca liczenie*... od wielu lat jechałam prawdziwym pociągiem, do prawdziwej (niestety) Warszawy. Z prawdziwym, stety, dziadkiem. To były dwie i poł godziny? Jakim cudem? Dla mnie to było góra piętnaście minut, tak się zagadaliśmy z sąsiadami z przedziału. Jak wiadomo, mam dzikie szczęście do dziwnych sytuacji i nietypowych spotkań (vide Jaguś albo klasycznym już przykład CeeNa). Takoż i teraz usiadłam w jednym przedziale z... trojgiem psychologów. Wiedza nabyta przyda się z pewnością, a i wesoło było, zwłaszcza jak pani Ania z radością małego dziecka oznajmiła, że właśnie wyprzedzamy Intercity. Tylko duchota i świadomość, że u celu podróży czeka... No, właśnie, przemilczmy.

Ale nie ma tego złego, nie, nie, nie. W środę wracam w radosne, toruńskie progi! A te pięć dni - każdy przeżyje. Nawet bliska załamania nerwowego po ostatnich dniach Lill.

Lill, ta fioletowa 16/05/2008 12:40:41 [Powrót] Jakieś pytania?


Ech, czwartek i piątek to rzeczywiście była magia ;). Magia i to biedne dziecko, które nie wiedzieć czemu uchyliło głowę :D.
Ziemo 16/05/2008 17:54:48
| brak www IP: 83.15.175.82

bogate te 10 dni ;)
a jak to nie byla sol to co? :P ja kiedys posolilam sobie herbate zamiast cukru :| to bylo okropne *zygi*
kiimi 16/05/2008 16:45:03
| brak www IP: 87.99.24.101

1. No, teraz to już wiem;P
2. Ale on poza tym jakiś taki monotematyczny^^ Będę musiała z nim poważnie porozmawiać!;P
A nie sądzisz, że tego żużla już trochę za dużo?^^'
3. James Bond już prędzej:P Tia, we are DBst! xD
4. No, ja mam nadzieję;]
Avil 16/05/2008 15:12:24
| brak www IP: 83.238.145.113

1. No, już ci wyjaśniłam ;P
2. Niech Długouchy nie zmienia, bitte! Ja kochać żużel, żużel kochać ja xD
3. Ani James Bond ;P Ale i tak jesteśmy fajne
4. TAAAK! xD
Lill 16/05/2008 15:04:44
| brak www IP: 213.158.196.117

Za zbyt długą notkę będzie długi komentarz, o!^^'

1.Eee... mam taką małą prośbę... Bo wiesz, starość nie radość, skleroza itp.^^' "albowiem Avil i jej teoria na temat przeinaczenia napawają mnie lękiem"- a że jaką ja miałam teorię na temat przeinaczania? xD
2. 99%? Będę musiała pogadać z Długouchym że by zmienił tematykę prezentów;P Więc chyba forem do wypiekania żużlowców nie otrzymasz:P
3. A "solone" frytki żondzom xD (Zawsze przestrzegaj dekalogu!:P)
Chuck Norris to z nas nie będzie^^(')
4. Wytrzymasz tych kilka dni;) A w sobotę wiesz co?;]
Avil 16/05/2008 15:01:58
| brak www IP: 83.238.145.113


Stare papierki
2015
Marzec
2014
Czerwiec
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2013
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2012
Wrzesień
Lipiec
Czerwiec
Kwiecień
Marzec
Styczeń
2011
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń

Galeria twarzy
Kiimi
Ziemo
Jah
Avil
An-Nah
Garcinda
Ada
Schmittka
Cineva
Mal
Mestari

Autobiografia
(klik)

Notka
Zdjęcie na szablonie własne. Słowa też moje. Szablon przejściowy. Czcionka z Serwisu.
Chcesz coś? Poproś.