Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Pamiętnik pewnej Okrrropnej Kreatury.
Szablon

353. What the drzewa!

O swobodie ja wsiu żyzń miecztał
I zaczem mnie ona

(Andriej Kowalow, Bogom dannaja mnie)

 

Powyższa piosenka bez związku z tym, o czym właśnie pomyśleliście. A może i z nadmiarem związku, ale to tematy dla pliku "Spalić po mojej śmierci". Nie wiem wprawdzie, jak spalić sam plik, tym bardziej, ze do mojej śmierci to Eugeniusz raczej nie pożyje, a plik mieści się na Eugeniuszu, ale mniejsza o to. Opublikowałabym te luźne myśli, ale ludzie i tak krzywo na mnie patrzą, bo sobie bezczelnie dowcipkuję i nawet się z moim dystansem nie kryję, a dystans to zła rzecz. Znaczy - dobrze go mieć do innych. Czasem. Najlepiej dystans długiej dzidy/włóczni/kija.

Weronika Nowakowska-Ziemniak pyta na swoim fejsbuku, czy jest życie po Igrzyskach Olimpijskich. Pytanie wyborne. Bo chyba nie ma. Czuję się taka pusta, jakby ktoś mnie wydrążył i porzucił. Przez dwa tygodnie żyłam igrzyskami do tego stopnia, że kiedy Avil w niedzielę zapytała, co u mnie, nie umiałam odpowiedzieć, bo przecież Avil nienawidzi sportów jeszcze bardziej patologicznie niż Szamanka z "Perfum przodków". A co było u mnie? W niedzielę było złoto Legkowa /szkoda, że nie Kevina, ale igrzyska były dobre no i nie można mieć wszystkiego/ i złoto Zubkowa i parę zdarzeń pomniejszych jak "Nie walaj duraka, Amierika" na zamknięciu igrzysk, co zauważyłam ja i paru Rosjan. I dobrze, czuję się the chosen one. Od tamtej pory staram się nie zaglądać na fejsa, nie czytać newsów, odsunąć się od wszystkiego. Głupcy mnie nie obchodzą. Ze trzy lata temu pewnie poleciałabym nawracać debili. Dzisiaj nie mam siły ani chęci, najpierw muszę sobie wykuć miecz. Miecz się kuje - o dziwo, niejeden.

Bohaterowie "Perfum" czują się zmieszani. To miała być dobra młodzieżówka, najpierw pod konkurs, potem bez konkursu, ale tym bardziej bez idei. A idea, jak to ona, zaszła od tyłu i dziabnęła w miejsce, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę. Oczywiście nie taka idea, jak Walancin by chciał, ale Walancin nie ma prawa głosu, bo demokracji u mnie nie było i nie będzie, czego by sobie bohaterowie nie życzyli. Jestem władzą autorytarną, a biorąc pod uwagę śmiertelność moich postaci, momentami nawet totalitarną.

W tej właśnie chwili W. spogląda na mnie oskarżycielsko. Tylu lat to ja bym każdemu życzyła, ale on chce więcej. Bo marudzi, że nie zdązył zrobić wszystkiego. Jego wszystko to na tysiąc lat by starczyło najmarniej.Nigdy nie miałam tak marudnego bohatera. Pisałam dziś, a w tle leciały Rozmowy w Toku o młodych kobietach z małymi dziećmi i... khm... starymi facetami. "O, nie jestem jedyny", powiedział W. i naprawdę nie wiem, co miał na myśli. wiem tylko, że bardzo mi się nie podoba to, co przychodzi mi do głowy na licznych, zbyt licznych spacerach z psem.

Potrzebuję resetu mózgu. Miałam dziś pisać streszczenie licencjatu, ale ze streszczenia wyjdzie prawdopodobnie granie w hirołsy/simsy/angry birds. Ze streszczenia wyszły już cztery pierścionki, wisior, klipsy, bransoletka i grypa, której plony zbieram do dziś. Obym się podkurowała do jutra, bo konferencja. I zajęcia. I wypada wyjść do świata w nadziei, że Rosołowski... znaczy się, kurier... nie przyjdzie. Że przyjdzie w czwartek razem z fancy przesyłką. W sumie dywan też by mógł przynieść, jakikolwiek. Życie bez dywanu jest ciężkie, kiedy pies żąda powrotu dywanu, który sam unicestwił.

Mieszkanie, z którym żyłam w symbiozie przez 3/4 mojego życia, buntuje się, odkąd usłyszało o przeprowadzce. Kończy mi się miejsce na książki, telewizor trzyma się na słowo honoru /i średnio raz na dwa dni trzeba mu na nowo kabel oklejać, żeby nie umarł do końca/, klamka z drzwi wypada, dywan przyszło wyrzucić... i jeszcze toster się popsuł. Słynny toster, chluba domu, z napisem "Made in W. Germany". Smutek, żałość i placki ziemniaczane. Cierpię jeszcze bardziej niż z powodu skończonych igrzysk.

Chociaż nad igrzyskami też wciąż pobekuję żałośnie. To niehumanitarne - przez dwa tygodnie co włączyłam telewizornię, to na sport. I koniec. Ze sportów ostał się jeno snooker, powtórki i piłka kopana. I obietnica jakichś tam zimowych ostatków, ale to nie to samo. Bjoerndalen kończy karierę, Tora Berger kończy karierę... Biathlon straci połowę sensu. Pewnie jeszcze parę tych zakończeń mnie czeka, a ja się na to gotowa nie czuję. Jakoś tak smutno. Tego właśnie nienawidzę w igrzyskach: że kiedy się kończą, zostaje po nich pustka. Są jak miłość u Bunina - krótka, burzliwa, zostawia ranę na całe życie. Nic już nie bedzie takie samo po Soczi. Nic i nigdy. Nawet marzenia nie będą takie same.

Wracamy do rzeczywistości i do stosu powieści, które dopraszają się atencji. A pewnie i tak skończę z historią, której miałam nie spisywać. Nie czuję się gotowa. I nigdy się nie poczuję. Albowiem życie marnie imituje sztukę.

Zresztą wszystko jedno. I tak rzeczywistość nie istnieje.



Lill, ta fioletowa 25/02/2014 20:49:03 [komentarzy 2] Jakieś pytania?

Stare papierki
2015
Marzec
2014
Czerwiec
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2013
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2012
Wrzesień
Lipiec
Czerwiec
Kwiecień
Marzec
Styczeń
2011
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń

Galeria twarzy
Kiimi
Ziemo
Jah
Avil
An-Nah
Garcinda
Ada
Schmittka
Cineva
Mal
Mestari

Autobiografia
(klik)

Notka
Zdjęcie na szablonie własne. Słowa też moje. Szablon przejściowy. Czcionka z Serwisu.
Chcesz coś? Poproś.