Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Pamiętnik pewnej Okrrropnej Kreatury.
Szablon

344. Wszystko, znowu, przez Polaka! [i nie tylko]

Есть такие дороги - назад не ведут
(Мельница, Лента в волосах)

Mam taki malutki rollercoaster w odtwarzaczu. Najpierw każą mi uwierzyć w siebie, bo wiara czyni cuda, a teraz narzekają na beznadzieję cyberświata. Mógłby się ten MendaPlayer zdecydować, czy mnie wspiera, czy robi wszystko, żebym jednak poszła do łóżka, tylko kompletnie nie w takim sensie, jak w reklamie Tigera /całkiem udanej, tak przy okazji/. I jestem głodna. Jestem potwornie, nieludzko głodna, prawie tak jak Rudolfina, której od wczoraj nie wolno jeść nic oprócz własnego żarcia. Powtarzam sobie, że mam wyższy cel w tym głodzie.

Sen? A co to jest? Zazdroszczę wszystkim tym, którzy znają smak tego luksusu. Znów niedosypiam, oglądam po nocach filmy albo raczej filmy, jakiekolwiek, lecą sobie w tle, a ja pracuję, żeby tylko przegonić czas. Zdążę. Dam radę. Wypożyczyłam stos książek z biblioteki, przeczytam je i do końca tygodnia napiszę artykuł na konferencję, by mieć to z głowy na wieki. Nie wierzycie?

Niektóre przygody kończą się, zanim na dobre się zaczną. I moja przygoda z czymś, z czym mi kompletnie nie po drodze, chyba właśnie się kończy. Może nie jakoś drastycznie, wieści o mojej śmierci są wszak mocno przesadzone, ale... nie wiem, czy warto robić coś, co dla mnie jest nie przyjemnością, a męczarnią. Niektórzy najchętniej spędziliby życie na spotkaniach towarzyskich, ale nie ja. Teraz to poczułam, po raz kolejny i zdecydowany. Jest wiosna, wróciła mi alergia-niealergia, i chociaż na dworze wygląda całkiem sensownie, marzę o zaszyciu się w bibliotece i pisaniu artykułów, które nagle zaczęły iść same z siebie. Każdemu podług potrzeb, możliwości i zasług. Jak się okazuje, na moim stylu życia też można zarobić i to całkiem nielichy pieniądz. A jak można zarobić, robiąc to, co się lubi - to dlaczego nie? Idę do biblioteki i nie wyłażę, chyba że na zew rusycystów. W końcu to mi się oczy świeciły na konkurs kulinarny i to ja zakrzyknęłam: "Do dzieła!". Jak się powiedziało "a", to trzeba dojść do "z", przynajmniej tak twierdzą wykwalifikowane źródła. Na Moskwę, przyjaciele! /W kontekście zawieranych przeze mnie znajomości brzmi to cokolwiek niefortunnie, ale cóż, znajomych, wbrew pozorom, wcale się nie wybiera/.

Kraków zabukowany. Jak mnie nie przyjmą na "Rosję i sąsiadów", kogoś skrzywdzę. Nastawiłam się na tydzień, no prawie, poza Toruniem. Tydzień na złapanie dystansu i nauczenie się po pierwsze na egzamin z literatury /haha, jakbym musiała... przerabiam pytania i nie żeby coś, ale do źródeł zaglądam pro forma tudzież dla skonsultowania dat/, a po drugie - na CAE. Tak, po latach zdaję CAE, a skusił mnie pieniądz, albowiem powiadają, że aby wyjąć, najpierw trzeba włożyć. Wkładam konkretną sumę w przeklęty certyfikat i liczę, że ta inwestycja opłaci się mnie, rasowej bizneswoman.

A poza tym tak całkiem po babsku sztacham się nowymi perfumami, żeby nie myśleć o tym, że chwilowo nie mam czasu sztachać się zapachem żużla. Czytałam dzisiaj wywiad z Nickim i oczy otwierałam ze zdumienia, jak pan wywiadowca /słowo "dziennikarz" wytarło się i zużyło, sorry Winnetou/ komplementował wyniki Nickiego. Albo mam za duże wymagania, albo pan wywiadowca ma za małe, albo jeszcze nie załapałam reguł gry i nie ogarnęłam, że kurtuazja jest bardzo mile widziana w świecie żurnalizmu sportowego.

Nawiedzają mnie perfumy przodków... Może dlatego, że zbliża się deadline. Deadline "Jante pogrzebanych", jakby ktoś pytał o szczegóły. Cel jest taki: skończyć do końca czerwca, by móc potem w spokoju zająć się projektem pod roboczą nazwą "Perfumy przodków". Projekt ma wąziutki deadline, stąd moje iście sprinterskie tempo. 160 stron w 2 miesiące? Pfff, a co to jest... I właśnie dlatego rzuciłam wszystko inne, łącznie z drugim kierunkiem studiów.

W takich to pięknych okolicznościach przyrody roją mi się koncepty prac naukowych, dramatów /"Z twarzą Merlin Monroł" wciąż czeka, rozpisane w kalendarzu, kiedy mi się nudziło; doszła opowieść wigilijna Russian-style, a wszystko przez konkurs kulinarny/, opowiadań /"Wrzód na sumieniu" to ja skończę w kwietniu, ale chyba 2014 roku.../, scenariusz filmowy /?!/... oraz bransoletek z serii SochiLove. Właśnie robię bransoletkę okołoSochi, a samych SochiLove powstało cztery, z czego dwa dumnie nosi na łapie autorka. Liczę, że na EWiS* ktoś to zauważy i doceni.

- Panie magistrze...
- Docencie.
- Doceniamy!

To tak a propos.


*EWiS - konferencja nasza: www.facebook.com/EWiSTorun, gdyby ktoś chciał wziąć udział.



Lill, ta fioletowa 24/04/2013 00:02:10 [komentarzy 3] Jakieś pytania?

Stare papierki
2015
Marzec
2014
Czerwiec
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2013
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2012
Wrzesień
Lipiec
Czerwiec
Kwiecień
Marzec
Styczeń
2011
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń

Galeria twarzy
Kiimi
Ziemo
Jah
Avil
An-Nah
Garcinda
Ada
Schmittka
Cineva
Mal
Mestari

Autobiografia
(klik)

Notka
Zdjęcie na szablonie własne. Słowa też moje. Szablon przejściowy. Czcionka z Serwisu.
Chcesz coś? Poproś.