Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Pamiętnik pewnej Okrrropnej Kreatury.
Szablon

336. Chciałam umrzeć za Serbię...*

Jak powstała nazwa skoczni w Sapporo /a nazwa brzmi: Okurayama/?
Było to tak: wszedł Marusarz na skocznię, siadł na belce, jedzie, wybił się z progu, leci, leci, nagle spojrzał w dół i jak nie ryknie:
- O k****! Jama!

(dowcip skokowy)

Smutno. Było wesoło i miało być wesoło dalej, bo głupawka, bo kolejna faza leczenia, bo kretyńskie dialogi, sport i w ogóle... jest smutno. Wiem i nie wiem dlaczego. Skrobię sobie na kartce piosenkę, w której wylewam żale na świat i wyobrażam sobie, ze za X lat, jak już będę bardziej sławna niż bogata /aktualnie nie jestem ani to, ani to/ i ktoś zrobi ze mną wywiad, zapyta o tę piosenkę /nie wiem, z jakiej paki, ale to moje fantazje i kropka/, w sensie, że jak można z uśmiechem na ustach śpiewać: "Rób swoje, bo świat i tak cię nienawidzi", a ja mu powiem, że taka nienawiść może motywowac, bo to jest nienawiść do tego co "inne" w dobie tej naszej och-ach-jakże-powszechnej tolerancji. To takie strasznie proste i banalne, ale banały są fajne. I może banałem jest to, że dziś pokazanie cycków nikogo nie szokuje, ale pokazanie poglądów staje się Bóg wie czym, ale boli mnie i muszę się wygadać.

Dostało mi się ostatnio /nie po raz pierwszy/ od "bezmózgich lemingów bez własnego zdania", ponieważ wyraziłam publicznie mój pogląd /również nie po raz pierwszy/, iźli nie popieram rosyjskiej opozycji. Argumentowałam. I nie chodzi o to, że uważam, że wszyscy mają myśleć tak samo jak ja, bo umarłabym z nudów i z mainstreamowości, ale czy to nie jest hipokryzja, że żądają od ciebie własnego zdania, ale jak już masz własne zdanie, to okazuje się, że ono jest ZŁE?

Wczoraj wyszło szydło z worka, jak wypaliłam, że kibicuję Azarence, bo wszyscy są przeciwko niej. Wytężyłam zwoje mózgowe i wyszło mi, że ja większości moich sportowych ulubieńców kibicuję dokładnie na tej zasadzie. Pamiętam, jak próbowałam zmieniać poglądy, ale mi nie wyszło i pogodziłam się z diabloadwokacką fuchą. Ktoś musi być od tych niemiłych i niekochanych. A ja chyba się do tego nadaję, bo... no bo mam doświadczenia. Ojejkujejkujejku, znowu wyjdzie, że się żalę, ale to w końcu mój blog i moje żale, i moja rzeczywistość, co nie?

Żale /niegorzkie, bo w sumie już mnie to nie rusza, ale wyjaśnia działanie psychiki/: Był taki etap w moim życiu, kiedy robiłam za wroga publicznego nr 1. Były to lata szczenięce i "prześladowania" też raczej uchodziły za śmieszne /z dzisiejszej perspektywy/, niemniej, wrył mi się w pamięć jeden epizod. Mieliśmy w klasie szafki - o jedną szafkę mniej niż było u nas osób, więc ktoś musiał radzić sobie bez szafki. Pechowiec miał być chyba wybrany drogą losowania, ale stwierdziłam, że skoro i tak wolę mieć wszystko przy sobie /na wszelki wypadek/, to zrezygnuję od razu. I tak powiedziałam. I wiecie co? Odezwały się głosy: "Tak tylko mówisz, bo chcesz pokazać, jaka to ty fajna jesteś". Jak się chce zbić psa...

- Mamo! Chcę być inny!
- Dlaczego, synku?
- Bo wszyscy już są, tylko ja nie.

Śnią mi się skandaliści w ilościach przekraczających wszelkie dopuszczalne przez UE normy. A że sny od dwóch tygodni /z krótkimi wszelako przerwami/ mam nie dość, że w HD to trójwymiarowe, skandaliści inspirują. Dzisiejszy bezimienny skandalista na pewno dostanie godną jego osoby rolę w którymś mym dziele, tylko jeszcze nie wiem, jak pana nazwę i jaką narodowość mu podaruję. Włączyłam "tryb boga" i bawię się w kreowanie nowych postaci. Chcociaż taką będę mieć w życiu przyjemność. Chociaż taką.

I know where I belong
Nothing's gonna happen

A żeby nie było tak markotnie: zrobiłam rekord na setkę. Po śniegu. Na obcasach. Bieg do autobusu może być fajny, kiedy wyobrażasz sobie, ze jesteś finiszującym biegaczem narciarskim /dziwne, że przypomniałam sobie dziś o tym tuż przed tym, jak napisał do mnie mój prywatny Dario Cologna/. Northug może mi buty czyścić /a jest z czego po tym błotośniegu/ - jemu nikt nie każe zapitalać na obcasach. W sumie taka wizja jest całkiem nie od rzeczy... wzbogaciłaby świat "Z twarzą Merlin Monroł".


Nie mam mózgu, nie musicie mi tego mówić. 


*...ale zrezygnowałam z tej koncepcji. Za długa kolejka.



Lill, ta fioletowa 27/01/2013 20:46:21 [komentarzy 4] Jakieś pytania?

335. What The Jakov Fak?!

Zastanawiam się, czy tak miało to wszystko wyglądać? Wszystko na pewno się nie zgodzi, że miało tak wyglądać, bo Wszystko to przekorny zwierz jest i jak tu przybędzie, to tam ubędzie. Mnie zdrowia ubyło, bo wciąż się borykam z tym przeklętym niedoborem magnezu, przejmuję się tym, a im bardziej się przejmuję, tym mniej magnezu we mnie zostaje - i tak w kółko. Zawsze mam w torbie czekoladę, pomijając te chwile, kiedy jej nie mam - i wtedy najbardziej się przydaje. '

Ubyło też w materii zawodowej. Nie w sensie pracy jako takiej, bo ciągle coś robię, obrabiam, dorabiam, zarabiam, wyrabiam 200% normy i w ogóle tytuł stakanowca roku mam w zasięgu ręki. Natomiast główny projekt zawodowy, któremu w zeszłym roku poświęciłam w czorty czasu, bo pieniędzy to niekoniecznie, chyba ostatecznie zdechł. Piszę, że chyba, bo nadal mam nadzieję, że jednak nawet jak będzie źle, to i tak będzie dobrze. Smutno mi jedynie, jak wchodzę na stronę internetową, widzę zionącą pustkę i stwierdzam: "A po co pisać Babskie Oko, jak tu wszystko umarło?". Sama się do tego umierania przyczyniam, ale na swoje usprawiedliwienie mam, że walczyłam dzielnie. Wracam na tarczy i zastanawiam się, czy to mnie jeszcze bawi. Czy jest sens próbować gdzieś indziej...

Mam ten komfort psychiczny, że jeżeli stwierdzę po tych siedmiu, ba, prawie ośmiu latach, że dziennikarstwo to kompletnie nie moja bajka, mam wyjść awaryjnych od A do Z. Interesują się mną. I wyjątkowo nie KGB, spieszę donieść, zanim Avil to zasugeruje. Chociaż Avil jest tak przywalona robotą, że prawdopodobnie nic już w tym życiu nie zasugeruje. A mną interesuje się coś na kształt potencjalnego przyszłego miejsca pracy, acz za wcześnie, żeby o tym rozprawiać. Zostanie na uczelni też nie jest głupim pomysłem, powiem wam, będąc na drugim roku. Zobaczymy, co powiem za trzy lata. A jak nic nie wyjdzie, nawet pisanie nie wyjdzie, pozostanie mi bogato wyjść za mąż, ale jak patrzę na Moją Połowicę Szacowną, to z tym punktem nie powinno być problemu.

Siedzę w sporcie, owinięta w norweski szalik i z Generałem na podorędziu. Zimowe dawno mnie tak nie kręciły. Wzięło mnie chyba przy okazji TCSu i Tour de Ski, i jak wzięło, tak trzyma. Z tej okazji wzięło mnie też na sportowe pisanie, co jest cudowną sprawą. I może to głupie, biorąc pod uwagę, jak się jaram moimi studiami, ale taki literacki odpoczynek od Rosji zaczął mi się już marzyć. Od 2009 piszę głównie o Rosji, nie licząc jakichś tam drobiażdżków po drodze. Każdy by osiwiał. Mentalnie osiwiałam, potrzebuję czegoś śmiertelnie niepoważnego i znalazłam to w "Bezdrożach publicznych". Pomysł stary, bohaterowie starzy, a moja stara miłość nie zardzewiała ani trochę. Przypomniałam sobie, za co kocham Pettera Aksela Lindmanna. Przy okazji kocham jego nową, podrasowaną wersję, bo nie da się ukryć, że w starym kształcie nie przetrwał. Podkręcane i inspirowane by twitter. Mój twitter służy głównie do śledzenia ulubionych /i tych mniej ulubionych też, w końcu mam Morgensterna w obserwowanych/ sportowców, z rzadka polityków i ogólnie czucia się częścią wielkiej wielosportowej rodziny. We're just one big family, jak śpiewał Jason Mraz.

Siedzę w sporcie, zakochana po uszy we wszystkim, co norweskie, wyjąwszy Svendsena. Svendsen jest be, ale obawiam się, że jest tak bardzo be, że w pewnym momencie do tego stopnia go polubię, do jakiego obecnie go nie trawię. U mnie linia między sportową nienawiścią a miłością jest cieńsza niż karmelki, które zrobiłyśmy z Niulą. Perfekcyjnie nadają się do słodzenia herbaty, ale jedzenie ich grozi próchnicą i zasłodzeniem.

Mam nieustającą głupawkę. Nie dzieje się nic na tyle spektakularnego, żeby mnie zgłupawkować, a ja się śmieję jak dzika. Może trochę z siebie i mojego zaangażowania, a może ze świata, których odrzuca rzeczy oczywiste. Oj, bo to jest strasznie śmieszne, jak wielu spraw można nie zauważać. A wystarczy trochę poszperać w notatkach, sprawdzić trzy słowa w Google i nagle okazuje się, że wszystko było dokładnie tak, jak myślałam. To znaczy - pewna nie jestem i nigdy nie będę. Czasem marzy mi się wykorzstanie mojego dziennikarskiego doświadczenia i przeprowadzenie małego, osobistego śledztwa, ale zaraz potem myślę, że śledztwo polegałoby na wyciąganiu z osób publicznych sekretów prywatnych i burzenia pijarowych planów. I po co? Nie w imię jakiejś mojej wydumanej kariery, bo żadnej kariery nie ma i nie będzie. Nie w imię dobra społecznego, bo imidż w żadne dobro społeczne nie godzi. To po co? Żeby uśmiechnąć się triumfalnie i stwierdzić, że miałam rację? Aż tak próżna nie jestem.

Także tego. Wróciłam.

PS nie na temat: W koszu z rajstopami znalazłam butelkę Ballantinesa. Pełną. Nic mnie już nie zdziwi.

PPS: Moje słuchanie piosenek:
"prozraczna jabol"
"jeg hoert du er bange for MARKET"
"pogibszyje w GARACH"



Lill, ta fioletowa 19/01/2013 23:03:34 [komentarzy 9] Jakieś pytania?

Stare papierki
2015
Marzec
2014
Czerwiec
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2013
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2012
Wrzesień
Lipiec
Czerwiec
Kwiecień
Marzec
Styczeń
2011
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń

Galeria twarzy
Kiimi
Ziemo
Jah
Avil
An-Nah
Garcinda
Ada
Schmittka
Cineva
Mal
Mestari

Autobiografia
(klik)

Notka
Zdjęcie na szablonie własne. Słowa też moje. Szablon przejściowy. Czcionka z Serwisu.
Chcesz coś? Poproś.