Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Pamiętnik pewnej Okrrropnej Kreatury.
Szablon

332. Do końca.

To bardzo kretyńska sytuacja. Nasze ostatnie spotkanie, czas podsumowań i poważnych rozmów o przyszłości, a ja jak ostatnia kretynka stoją i zawiązuję mu szalik. Żeby chociaż ten szalik pozostawał w zgodności z tym, co opisałam dawno temu. Czerwono-żółty? Proszę...
- Po co ci szalik? - interesuję się na wszelki wypadek. - Przecież jest lipiec.
- U ciebie, moja droga - zauważa. - U mnie jest środek zimy, a przypominam ci, że teraz wracam do siebie.
Wraca do siebie. Tak po prostu. Złazi z mojego parapetu, na który wdrapał się półtora roku temu, i wraca do siebie.
- Tak się nie robi - mówię poważnie. - Tak się ludzi nie zostawia.
- Powtarzasz się.
Pewnie, że się powtarzam! Jak ja mam wymyślić coś oryginalnego, kiedy łzy cisną mi się do oczu i coś tak strasznie trzeszczy w duszy?
Wciąż mam przed oczami nasze pierwsze spotkanie - jakby to było wczoraj. Grudniowa noc, jakiś blask, jakaś iskierka i wielkie ognisko, w którym dramatyczną łuną lśniły jego oczy. Wprosił się półtora roku temu bez pytania, wszedł na mój parapet jak do siebie. Wygonił Prezesa, bo co będzie konkurencję tolerować... I co ja teraz zrobię z parapetem? Dla kogo będę go polerować? Brudem zarosnę i tyle.
- I co? - pytam głupio i nieprecyzyjnie. Wiem, że on i tak zrozumie. - To koniec? Już? Rozchodzimy się do domów?
Nasza przygoda i tak trwała dłużej niż miała - zauważa, przysiadając na brzegu parapetu już po raz ostatni. - Chyba lepiej, żebyś za mną tęskniła, niż żebyś się przejadła.
Nie lepiej. Nie lubię tęsknić.
- Co dalej?
Srebrzyste oczy uważnie śledzą każdy mój ruch. W oddali rozbrzmiewa dziwnie znajoma piosenka. Be thankful for the miracles... Nie wtedy, gdy cud zostawia mnie bez słowa.
- Jak to: co dalej? - Po raz pierwszy widzę na jego twarzy uśmiech. Siedział na parapecie przez półtora roku i nie uśmiechnął się ani razu. Nawet kiedy pisałam, jak unoszą mu się kąciki ust, tylko to sobie wyobrażałam. - To samo, co było, zanim się spotkaliśmy. Ty masz trochę powieści do napisania, ja - trochę wrogów do zlikwidowania.
- Iwan Groźny - mamroczę z udawaną złością, nie patrząc mu w oczy. Jest mi smutno i zaraz się rozpłaczę, a nie chcę, żeby widział moje łzy. Dość się na nie napatrzył w ostatnim czasie. Beczałam, kiedy spisywałam jego historię, beczałam, kiedy nikt nie chciał tej historii słuchać, beczałam, kiedy sama zaczynałam wątpić, czy to, co robię, jest słuszne.
- Super - konkluduję, siląc się na obojętność. Robię wszystko, żeby nie słyszał, jak łamie mi się głos. - Co mi zostanie, kiedy odejdziesz?
- Twoje światy. I moi potomkowie. Ale to w swoim czasie. - Unosi dłoń, hamując moje ewentualne zapędy, by zatrzymać go jeszcze przez chwilę, zmusić do opowiedzenia ostatniej historii. - Na razie muszę ich wychować na porządnych ludzi. To trochę zajmie. A ty się lepiej weź za żużel, podobno tęskniłaś.
- Za tobą też będę.
Zegar wybija północ. Is life different after midnight? Moje życie, tak czuję, już nigdy nie będzie takie samo.
- Jasne, żużel to moja miłość, nawet obrączkę noszę. - Śmieję się głupio, pokazując mu omawiany obiekt, jakby nie widział go tysiąc razy, kiedy siedział na parapecie. - Ale to, co się ze mną działo przez ciebie... Nigdy nie myślałam, że mogę oplątać historię wokół Przesłania. Nie myślałam, że jestem zdolna podarować moją opowieść jakiemuś Adresatowi. I nigdy, przenigdy nie pomyślałabym, że tak wiele się nauczę od własnego bohatera. To niesprawiedliwe, że mnie zostawiasz, że nawet cię nie obchodzi, czy ja to w końcu wydam! - Tupię nogą, a z oczu płyną pierwsze łzy. A niech to! Jednak jestem słabą kobietką...
Mija moment, a potem owiewa mnie kojące ciepło i łzy wysychają w okamgnieniu. What if God doesn't know where you are?
- Obchodzi - protestuje łagodnie. - Ale ja już nic na to nie poradzę. Miałem ci opowiedzieć historię. Opowiedziałem dwie. Tu kończy się moja rola, a cała reszta zależy od ciebie.
W osłupieniu, wściekła i rozżalona patrzę, jak odchodzi, ciągnąc za sobą koniec przydługiego, krzywo zawiązanego szalika w czerwono-żółte paski.
- Do widzenia - mówię sama do siebie. Przecież i tak mnie nie słyszy.

Myślałam, że już nie potrzebuję bloga. Ale gdzie indziej mogłabym opowiedzieć ten sen, w którym jest aż zbyt wiele treści? Sen o tym, co będzie mieć dalszą część, ale już bez Niego, więc zupełnie inną. Do licha, z żadnym bohaterem się tak nie zżyłam! Może dlatego, że wiem - Jego już więcej nie spotkam na zadrukowanych stronach. Tej legendy nie wolno niszczyć. A może dlatego, że On - to tak naprawdę ja sama. Czuję się, jakbym właśnie straciła cząstkę siebie.

27 XII 2010 - 13 VII 2012
Przygoda mojego życia. Będzie mi jej brakowało.



Lill, ta fioletowa 16/07/2012 22:35:17 [komentarzy 2] Jakieś pytania?

Stare papierki
2015
Marzec
2014
Czerwiec
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2013
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2012
Wrzesień
Lipiec
Czerwiec
Kwiecień
Marzec
Styczeń
2011
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń

Galeria twarzy
Kiimi
Ziemo
Jah
Avil
An-Nah
Garcinda
Ada
Schmittka
Cineva
Mal
Mestari

Autobiografia
(klik)

Notka
Zdjęcie na szablonie własne. Słowa też moje. Szablon przejściowy. Czcionka z Serwisu.
Chcesz coś? Poproś.