Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Pamiętnik pewnej Okrrropnej Kreatury.
Szablon

330. Oceń-oceń*

Ktoś, kto doskonale wie, czego chce, i zna cenę, którą będzie musiał zapłacić za spełnienie pragnień
(za Suligą, z mojej mandali)

Bardzo smutną książkę dziś przeczytałam. To znaczy, na poziomie dosłownym /o ile czysto surrealistyczną opowieść, w której bohater miota się między snami, wspomnieniami i rzeczywistością, można odczytywać na jakimkolwiek poziomie dosłownym/ ona wcale nie była smutna, tylko życiowa. Niestety, tak się niefortunnie /a może i fortunnie?/ złożyło, że ja tę książkę odczułam bardzo osobiście. Ona była o mnie - albo raczej o tej przyszłości, której bardzo nie chcę, a którą mi już nieraz wieszczono. Tytułu, wybaczcie, na razie nie zdradzę - wprawdzie o wizerunek nie dbam, ale o koncepty i ich realizację już tak, w związku z czym szczegóły będą w edicie, czyli jak mi się artykuł napisze. A co do samej książki - najsmutniejsze w niej było to, że kupiłam ją w Matrasie za całe dwa złote. Warta jest dużo, dużo więcej!

Bardzo dziwne rzeczy mi się śnią ostatnio. Ubolewam, że nic już nie pamiętam z wczorajszego snu-kryminału, poza tym, że był kontynuacją opowieści o Różyckich i zarazem ogniwem ostatecznie spajającym losy Różyckich z "Diabłem w carskiej skórze"** /użycie tego tytułu wcale nie oznacza, że się przyjął, po prostu chwilowo nie widzę nic bardziej adekwatnego/. Dzisiejszy za to pamiętam doskonale i intensywnie próbuję go zrozumieć. Rozumienie moje doszło do końca pierwszej połowy - czyli do tego, jak Doradcy ogłosili, że nie są dwiema autonomicznymi jednostkami /ciekawe, jak Adresat zareagowałby na takie wyznanie jego psychotronicznej wersji/, tylko dwiema częściami mnie. Adresat to ta część racjonalna, przywódcza, biznesmeńska i co tam jeszcze chcecie. Cyganka - wiadomo, mistyka, kontakt ze sferą parapsychiczną i tego typu sprawy, w które mało kto wierzy /a szkoda! i nie, wcale nie agituję/. Natomiast druga część snu nieco mnie przeraża. Taras - do przeżycia. Lillchen w wojsku - obleci. Ale teksty w stylu "jesteś wspaniałym żołnierzem, ale musisz znaleźć odpowiedź na podstawowe pytanie - komu /lub czemu/ służysz" napawają mnie autentycznym lękiem. Jakbym mało miała na głowie...

Bardzo niejednoznacznie przedstawia się moje życie twórczo-zawodowe. Literacki Debiut Roku przewaliłam, Hien mówi, że na własne życzenie, bom debil i "Przedstawienie" posłałam. Natomiast zaraz po przewaleniu /oraz odreagowaniu tegoż, które to odreagowywanie polegało na ryczeniu dwa dni/ otworzyły się jakieś nowe wrota. Świat stanął otworem, tylko znowu nie mam pewności, czy to nie otwór zadni. Pożyjemy, zobaczymy. Z kolei "Kontury" to zupełnie inna bajka - mogłabym powrzucać linki do mojej konturowej twórczości, ale za dużo się tego namnożyło. I koniecznie muszę spłodzić "Miejskie legendy", żeby było co do "Konturów" pchać na przyszły czas!

Bardzo, bardzo się cieszę, że żużl się zaczął! Tego właśnie mi brakowało! Szkoda, że Apator po tyłku dostał, ale oni się jeszcze odkują, co bym miała nie wierzyć w chłopaków! To wszystko przez ten bzdurny przepis o niełażeniu po torze. Ej... niełażenie po torze? To co ja będę na żużlu fotografować?! Ech... Na dodatek z Polonii Bydgoszcz w tajemniczych okolicznościach zrobiła mi się Apolonia Bydgoszcz i ryję sobie z tego od wczoraj. Można by taką Apolonię władować*** do dramatu w ramach równowagi wobec Demetriusza Niedźwieckiego/Niedźwiedzkiego.

Bardzo mi się do przeszłości wraca. Ja już nie mówię o tym, że mam dziką fazę na pokemony /naprawdę dziką - tak wyglądało całe moje wolne, z przerwami na pracę umysłową/ i że nosi mnie na przeczytanie n-ty raz "Dzieci z Bullerbyn", ale niedzielne spacery z Bzpr przypomniały mi stare, dobre czasy. Czasy wylazły dziś w mandali /doprowadziła mnie do łez/, ale w ogóle to wyłaziły wcześniej, już podczas spacerów z Rudą po parku. Moim parku. Naszym parku. Moim i tego pana, którego uwiecznię w "Jego portret, jej portret". O ile starczy mi na to sił.


*wypada wyjaśnić, bo jakoś powątpiewam, że ktoś czytał "Bolszego Szmona" Znamienskiego. Otóż w "Szmonie" był taki Chińczyk, który próbował mówić po rosyjsku i średnio mu wychodziło, więc zamiast "oczeń-oczeń" mówił "oceń-oceń" /na nasze to będzie "badzo-badzo" albo nawet "baco-baco", aby dwuznaczność zachować/

**dygresja. Sen o Różyckich był pierwszym - i jak dotąd jedynym - w moim życiu snem kryminalnym z pełną fabułą, wyraźną linią zbrodni, śledztwem, czerwonymi śledziami, rozwiązaniem, a nawet wstawką typu "dziesięć lat później". Niestety, ze snu nie ostały się żadne notatki, ale jeżeli kiedyś odkopię ten koncept i go spiszę, może wyjść ciekawie. Z kolei "Demon w carskiej skórze" to, jak niektórzy już się spodziewają, owiana mroczną tajemnicą trzecia część Neocarskiej Trylogii. Tak, wiem, że wiedzieliście, że do tego dojdzie.

***właśnie zdałam sobie sprawę, że mam kretyńskie skojarzenia z tym czasownikiem



Lill, ta fioletowa 10/04/2012 23:46:19 [komentarzy 4] Jakieś pytania?

Stare papierki
2015
Marzec
2014
Czerwiec
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2013
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2012
Wrzesień
Lipiec
Czerwiec
Kwiecień
Marzec
Styczeń
2011
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń

Galeria twarzy
Kiimi
Ziemo
Jah
Avil
An-Nah
Garcinda
Ada
Schmittka
Cineva
Mal
Mestari

Autobiografia
(klik)

Notka
Zdjęcie na szablonie własne. Słowa też moje. Szablon przejściowy. Czcionka z Serwisu.
Chcesz coś? Poproś.