Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Pamiętnik pewnej Okrrropnej Kreatury.
Szablon

324. Dawaj za nich, dawaj za nas, i za Sibir, i za Kawkaz...

A na sierdce opiat' goriaczo goriaczo
I opiat' i opiat' bez otwieta
A listoczek s bieriozki upoł na pleczo
On kak ja otorwałsia ot wietok

(Lyube, "Bieriozy")

 

Aj, dawno mnie tu nie było. Wiecie, biznes i te sprawy, moje mroczne interesy w różnych podejrzanych częściach miasta. Niby wakacje, a z czasem krucho-kruchuteńko, aż człowiek się dziwi, co go tak zassało niczym muszla klozetowa.No ale jestem - stęskniliście się?

Jest o czym pisać. Niby minął miesiąc, a zdążyło się zdarzyć tyle, że starczy na trzy lata. Może zacznijmy od najistotniejszego - niżej podpisana dostała pracę. I to, pracę, jak się potem okazało, cudowną. Niżej podpisana ćwiczy sobie języki, wyrabia się w komunikacji międzyludzkiej, wyrabia kondychę, uczy się reagowania w sytuacjach stresogennych... i wpływania na ludzkie umysły. Innymi słowy: Lillchen została ankieterką. Turystyczną. Biega w koszulce ze znakiem informacji turystycznej /"Czy ja wyglądam jak informacja turystyczna?!"/ i teczką z ankietami w siedmiu językach. I łapie turystów, z czego wynikają rozmaite przypadki, o których Lillchen rozwodziła się już na fejsie i na gadu, więc trzeci raz jej się nie chce. Uwierzcie na słowo, że jest wesoło, a ja kocham Włochów, którzy nie znają angielskiego. W ogóle nie znają żadnego języka poza włoskim. Specjalnie uprosiłam Em, żeby nauczyła mnie, jak jest: "Nie mówię po włosku, ale ta ankieta jest po włosku". Co ciekawe - wypaliłam wczoraj tym tekstem i wzięto mnie za... Włoszkę. Niech żyje nauka wymowy z Google Translatorem!

A dzisiaj, z okazji braku pracy /bo pracuję kiedy chcę i ile chcę, a dzisiaj warunki atmosferyczne nikomu nie sprzyjały/, odkryłam siłę mojej energii /pod warunkiem, że - zgodnie z tym, co mówił Wredny, nie będę używać jej w niecnych celach/. Ale od początku.

Najpierw był Pan Muzyk. Pan Muzyk to postać pałętająca się po mieście, raczej niebogata. Kiedyś miał kota, teraz ma psa i pies choruje. Pan Muzyk wyległ więc na ulice, coby grą na gitarze zarobić. Nie zdradzając tu tajemnicy handlowej, znaczy szczegółów naszej umowy, powiem, że zrobiliśmy deal, który obie strony satysfakcjonuje. Pan kasy za nic nie dostanie, ja spełnię moje małe, skromne marzenie. Dodatkowo Pan Muzyk obiecał się za mnie modlić.

Tego samego dnia, nieco później, dogadywałam się z moją energią. Pomijając fakt, że sesja dogadywania się potrwała pół godziny, a ja byłam po niej wykończona jak koń po westernie, stało się coś dziwnego. Sesje moje polegają między innymi na tym, że obkładam się przedmiotami znaczącymi. W charakterze takiego rekwizytu wystąpił niedziałający /ogólnie od trzech lat, a permanentnie od pół roku/ zegarek dziadka. Produkcji radzieckiej. I niech go czort albo co tam chcecie, to dziadostwo zaczęło chodzić! Samo z siebie. wieczorem po sesji spakowałam je razem z innymi rekwizytami, a rano już tykało. Wniosek? Moja bezcenna energia wrąbała się w zegarek. A teraz weź ją wydostawaj.

Nie ma siły, noszę zegarek. Za duży na mnie i wygląda śmiesznie, ale noszę. I efekt jest... no, krótko mówiąc, jest piorunujący. Czuję, że gdybym pomachała rękami, wyleciałabym jak nic przez to otwarte po burzy okno. Nosi mnie. Jednym ciągiem nauczyłam się grać cała stronę "I believe in you", choć wcześniej wydawało mi się to niemożliwością, biorąc pod uwagę, że moje kończyny górne pozostają w wiecznym synchronie. Prawie skończyłam "Chronikę gnusnych wremion" i powoli zaczynam czytać po rosyjsku tak jak po angielsku /to znaczy, bez specjalnego poczucia różnicy między czytaniem po obcemu a po polsku/. Na dodatek rozpoczęłam poszukiwania współpracy w sprawie "mrocznych biznesów z literą X w tytule", których efekty można od czasu do czasu ujrzeć na fejsbuku. I wydaje się, że ta współpraca - jakby na mnie czekała. Odpowiadam wszystkim ewentualnym wymaganiom. Na dodatek, jakby tego wszystkiego było mało, znalazłam źródło twórczości Ustinowej, które w najgorszym wypadku kosztuje osiem złotych + koszty przesyłki za sztukę. Cena porównywalna ze szczęściem.

Ach, mam chęć obejrzeć coś ze szczęścia. I wierzcie mi, zrobię to, skoro obowiązki już za mną, a przyjemności wachlarz szeroki i jest półtora miesiąca wakacji w perspektywie. No, prawie. Well - who cares.

Krótko rzecz ujmując: jeśli ktoś pamięta kwestię zbierania punktów Kosmicznej Równowagi, to powiem tyle, że mój jaguar ma już przednie koła i oba zderzaki. Plus mam w łapie bon na tylne koła, tylko wypadałoby go zrealizować. Tu może mi pomóc niejaki G., o ile G. poczuje się do odpowiedzialności. Oby się poczuł.

A skoro już jesteśmy w temacie literek - I. /i mam nadzieję, że I. tego mimo wszystko nie czyta/ podejrzanie umilkł. No chyba go nie zamknęli?

Coś jeszcze? Ach, miłość. Zakochałam się, ostatecznie i nieodwracalnie. Efekty mojej miłości słyszą sąsiedzi i to dość często, i nawet zaczęli protestować. Obiekt miłości znalazłam w mądrej książce typu przewodnik po Rosji i zowie się obiekt... Lyube. Tak adekwatnie. Niczego innego mogłabym nie słuchać. A hymn w ich wykonaniu... ech, aż mnie natchło na dzieło sztuki.

Oto i ono -> TUTAJ. Wiem, jest na fejsbuku, ale może ktoś jeszcze nie widział, a ja bym chciała, żeby zobaczył świat wraz z przyległościami. Chciałabym w ogóle, żeby cały świat ujrzał, że jest z czego być dumną. I tak, docelowo chodzi mi o to, że wyszło, nie o to, co wyszło. To to już wpływy Lyube. A jak ktoś chce, to naszego ptaszka też mogę namalować, tylko policzę sobie za dostawę do domu i za samo dzieło, bo mi ono zbędne. Wazon już mam, po co drugi?

A na ostatek - żale moje. Niula i Sz.P.O. pierwszy raz w życiu się dogadali. Tylko dlaczego, do diaska, w kwestii sabotowania planów moich i Pewnego Upiora? To chyba w ramach równowagi dla jaguara, ech..



Lill, ta fioletowa 19/08/2011 21:02:12 [komentarzy 5] Jakieś pytania?

Stare papierki
2015
Marzec
2014
Czerwiec
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2013
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2012
Wrzesień
Lipiec
Czerwiec
Kwiecień
Marzec
Styczeń
2011
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń

Galeria twarzy
Kiimi
Ziemo
Jah
Avil
An-Nah
Garcinda
Ada
Schmittka
Cineva
Mal
Mestari

Autobiografia
(klik)

Notka
Zdjęcie na szablonie własne. Słowa też moje. Szablon przejściowy. Czcionka z Serwisu.
Chcesz coś? Poproś.