Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Pamiętnik pewnej Okrrropnej Kreatury.
Szablon

287. Nic tu nie jest normalne - wakacje 2010 pod lupą.

Miała być relacja z Gniezna. To wczoraj. Dzisiaj miała być opowieść o tym, jakie piękne jest życie korektorki z podwójnym McZestawem i dwiema świeżo zdobytymi knigami. No ale przypomniałam sobie, że mam coś na kształt tradycji i stać jej się zadość musi. Zatem - zapraszam na podsumowanie ostatnich dwóch miesięcy.

1. Miejsce: stadion żużlowy... w Gnieźnie. Pierwszy wiraż, drugi rząd od góry i pojazd czterokołowy jeżdżący tuż nad naszymi głowami. Oraz sto ton stresu, co to teraz będzie - i komu ja właściwie kibicuję. Oraz widoki na fragment parkingu, Romka zarywającego podprowadzające /żonę ma! i dziecko!/ czy Griszę z miną "o kuź, naloty!". Stadion, który zszokował mnie atmosferą i zapewne na długo ostanie w mej pamięci. 
2. Przedmiot: O rany, ciężka sprawa... Chyba mój super-hiper notes z dopisywanymi w środku nocy uwagami odnośnie 1500, z tysiącem planów i z zaczątkiem bajki o dwóch wilkach, którą wypada kiedyś skończyć. Możliwie szybko, choć właściwie nie wiem, po co.

3. Tekst: *wyciąga komórę z notatkami* Chyba słynne "ważne, żeby miał jakieś łóżko" - czyli jak to pannie Lill o poranku w pksie chciało się spać. I nie pomyślała, że łóżko w połączeniu z TĄ OSOBĄ wypada dość niefortunnie /prawie jak dzisiejszy tekst o "pieprzeniu Pierre'a", cytując/

4. Pomysł: Pomysł na drina. Jak to było, pomóżcie? Pół kieliszka szampana, bułgarskie wina kropla, ćwiartka innego wina, sok pomarańczowy i woda, tak? Teraz picie takiej mieszanki mogłoby się skończyć tragicznie, ale wtedy było całkiem zabawne. Podobnie jak zabawne było siedzenie o trzeciej w nocy przed tv w oczekiwaniu na kaca-mordercę. Jeśli kac-morderca polega na tym, że ma się ochotę wyżreć pół lodówki, to spoko. Jestem nań gotowa.  

5. Akcja: Pilotowanie Mal przez Toruń. Wybacz, Malchen, ale to było epickie. Może faktycznie ratusz powinien mieć plakietkę z napisem "ratusz", coby uniknąć podobnych sytuacji w przyszłości? No i nie zapominajmy, że mimo wszystko to ja nawaliłam, zakładając, że "dworzec" oznacza "dworzec kolejowy".

6. Data: waham się potężnie... ale dobra, niech stracę. 13.07 - data ukończenia Dzieła Mojego Życia. Godzina, o ile dobrze pamiętam, 15:21, a w każdym razie coś między 15 a 16.
7. Miasto: Mimo wszystko Gdańsk, bo Gniezna aż tyle nie widziałam. Plaża z Dastanem, starówka bez jarmarku, autobus, który "jedzie do Gdańska" i Piekło Dolne. I taksówki z pięknymi numerami. Młoda, ja chcę jeszcze raz - jedźmy tam w jakiś weekend. Byle kiedy.

8. Słowo: A może być imię? No tak,wszyscy wiedzą, co mam na myśli, nie? /a jak nie wiedzą, to patrz punkt niżej/

9. Książka: Nie mogło być inaczej. Przeczytałam w ciągu wakacji jakieś 50 książek, ale te najlepsze to jeden jedyny cykl - Akademia Wampirów. A przynajmniej będę tak utrzymywać, bo głupio byłoby się przyznać, że wydałam dziś osiem dych na coś, co mi się nie podoba. Tym bardziej, skoro jednak mi się podoba. /Co ja plotę? jakie "jednak"?! Odwala mi dziś coś/

10. Film: To ja oglądałam jakieś filmy? Ojej, faktycznie, że oglądałam. Trochę w tv, ale nawet ich nie pamiętam. Pamiętam za to ten, w którego oglądaniu intensywnie przeszkadzał mi Yen, a to rzucając popcornem, a to dotykając mojej spódnicy... No, ogólnie ADHD miał. Ale dobra, Av i ja też je miałyśmy. "Książę Persji" rządzi - no bo w końcu Dastaaaaaan i jego klata. Tylko że teraz, też przez pannę Avil, Dastan kojarzy mi się raczej z perskim chartem.
Moment. Czy to nie ironia losu, że zakupiłam dziś mitologię ludów perskich? I że ich główny bóg to Mitra?
 


11. Piosenka: Kolejny dylemat, bo nie pamiętałam, czy Gangsta Grisza był przedwakacyjnym odkryciem, czy nie był. No ale w sumie i tak pojawiło się coś ważniejszego - szkoda tylko, że nie znam ani tytułu, ani wykonawcy. Wiem tylko, że to żużlowy hymn prosto od Matuszki Rosji. Kocham żużel, piosenki żużlowe i Rosję - wystarczy?

 

A tak bez związku - taszczenie dwóch mczestawów powiększonych + dwóch części Akademii + Mitologii za 7,50 + przewodnika po 'burgu + Harry'ego Pottera w torebce = aua, biodro mi umarło. Oby zmartwychwstało do nocy z niedzieli na poniedziałek. 



Lill, ta fioletowa 31/08/2010 20:31:44 [komentarzy 6] Jakieś pytania?

286. Teorii Katastrof ciąg dalszy.

Czy to normalne, żeby tak się bać? Zaszłam dalej niż kiedykolwiek. Jestem na etapie, na którym nigdy de facto nie byłam. A im wyższy koń, tym bardziej boli upadek, czyż nie? Dlatego też siedzę, boję się i całą moją medytację szlag trafił. O ile rano potrafiłam jeszcze normalnie funkcjonować, to teraz dostaję na głowę i ciągle sprawdzam skrzynkę.

A może po prostu robię to, żeby nie zrobić tego, co uczynić powinnam, i to jak najprędzej. Z takimi lękami komunikacyjnymi kariery dziennikarskiej nie zrobię - chyba że stan "jak po treningu" uda się w którymś momencie zakodować we łbie jako constans. Śmiem wątpić, no ale do odważnych świat należy. I tak sobie powtarzam, konsekwentnie nie zerkając do Pliku, w którym schowałam szkic bardzo ważnej wiadomości.

Potem i tak sobie powiem, że zrobiłam wszystko, co w mojej mocy. Albo będę się wściekać. A w najlepszym /vel najgorszym/ wypadku za kilka dni będę siedzieć w pksie z Dziennikarską Biblią i co chwilę zerkać do lusterka, czy aby na pewno wyglądam jak człowiek. Życzcie mi tego.

Życie mi się znowu zazębiło z "Błękitną Niepewnością". Jedyny skończony tekst, którego nigdy nikomu nie pokazałam i już nie pokażę. Nie był o mnie, a jednocześnie był jakoś nieskończenie mój - i nawet nie wiem, czemu mówię o nim w czasie przeszłym. A główny bohater przeżywał dokładnie to samo, co ja teraz - paraliżujący lęk na krok przed metą.

Nienawidzę pobudek w środku nocy z paranoicznym lękiem, że to wszystko jest iluzją. A potem o poranku czytać u Tokarczuk, że faktycznie jest. Świat nie istnieje, istnieje tylko szereg odbić, ale to już moja prywatna refleksja, poza "Lalką i perłą" i czymkolwiek innym.

Swoją drogą, znalazłam w "Lalce i perle" dwa fragmenty, które pokochałam.

En:

"Wielkie dzieła nie dlatego są wielkie, że są "dobrze zrobione". To znaczy tylko tyle, że istnieją dzieła zrobione "niedobrze"."

Kobyłami to zapiszę i powieszę na Tablicy ku pamięci i przestrodze, a także na pohybel tym, co mają autorkę za idiotkę. Wiem, wiem, za mocno to wszystko przeżywam. Jestem niedostosowana społecznie. Niula mówi, że to cena geniuszu. Ja rzecz zwalam na wychowanie.

To:

Postać Obserwatora. Ubrane w słowa to, co czułam już pięć lat temu, przy okazji pierwszych zdań "Królewskiego" vel "Rodzinnego" vel "Na własne życzenie". Musi być ktoś nad Autorem, kto kieruje ręką Autora i kto układa urywki świata w większą całość. Inaczej nie sposób wytłumaczyć choćby moich przejść z układaniem intrygi w 1500, powolnego odkrywania prawdziwego zbrodniarza. Przebijania się przez wszystkie fałszywe warstwy.

Nawet kiedy czytam "Szkołę", z ledwością wierzę, że to moje dzieło. Nie mogłam tego wszystkiego poukładać sama, to technicznie niemożliwe. Więc kto?

Musi istnieć jakieś wyjaśnienie.



Lill, ta fioletowa 17/08/2010 19:55:35 [komentarzy 5] Jakieś pytania?

285. Teoria Katastrof albo Życie to Film III

Bujam się na krześle w rytm Najpiękniejszej Żużlowej Piosenki, patrzę w dal i myślę sobie, że to nie tak miało być. Zupełnie, zupełnie nie tak. Że coś tu zawiniło, może Wszechświat, a może przekonanie, że jeśli coś milknie, to milknie na zawsze.Popijam bimber, który jest ohydny i od którego koszmarnie mnie mdli, ale skoro zaczęłam to skończę, nie ma wyjścia. Waleriany nie miesza się z alkoholem, a tylko waleriana znieczula dość mocno, żeby wyjść z tej karuzeli. 

Zaczęło się od... Hm, nawet nie pamiętam. Może zaczęło się od Najpiękniejszej etc., a może od Iwana Romanowa, który zaprosił mnie do znajomych na facebooku w momencie, kiedy pisałam o... Iwanie Romanowie. Bez związku. Mój Iwan wziął się z przekręcenia Romana Iwanowa. Tak mnie to rozbawiło, że aż przyjęłam zaproszenie, a wtedy Iwan wyewoluował w Iwanę. Bywa...

Najpiękniejszą znalazłam, przeglądając MegaŁadowców. A przeglądałam ich, bo zastanawiało mnie, czy w lidze rosyjskiej są jednolite kevlary. Nie ma co, szybko się zainteresowałam tematem. Wcześniej tego nie potrzebowałam, a dla TTT musiałam sprawdzić, czy Thomas może śmigać w tym, co dla niego wymyśliłam. Może.

Znalazłam na stronie dział "Muzyka". A że połączenie żużel + muzyka poza hymnami klubów spotykałam dotąd wyłącznie w twórczości własnej, zaintrygowało mnie niezmiernie. No i nie ma bata, do drugiej w nocy słuchałam Najpiękniejszej, bo jest absolutnie Najpiękniejsza i wcale nie dlatego, że jedyna.Ale hymn Mega-Łady to mistrzostwo świata, tak swoją drogą.

Спидвей это скорость и нервы...

Teraz doceniam propozycję Natalii. Jeśli chce mi pomóc z rosyjskim, błagam, niech mi spisze tekst tego. Wyuczę się наизусть i będę śpiewać przez całą paryską wycieczkę. Chyba że znajdę na YT "Paree" po rosyjsku. Wtedy przemyślę sprawę.

Oczywiście, jak chciałam wczoraj poodpisywać na maile, wcisnęła się Doza, powodując parę łez śmiechu i stres, że nie zdążę. A jak przygazowałam i byłam już u kresu, wydłużyli mi termin. Dzięęęki. W efekcie na maile chciałam odpisać dzisiaj. I z komórki weszłam na pocztę, jakbym nie wiedziała, że to najgorszy ze złych błędów.Bo trzeba Wam wiedzieć, że ja na pocztę wchodzę przez miniwp. No i zobaczyłam coś, czego nie powinnam:

http://sport.wp.pl/kat,1781,title,Wstrzasajace-wyznanie-rodziny-Golloba,wid,12552214,wiadomosc.html

Zszokowała mnie moja własna reakcja. Znam te zaciśnięte pięści i myśl: "Co za skurwysyny", ale żeby odnośnie Golloba...? Okazało się, że nieważne, kogo tyka to chamskie, kłamliwe coś. Zawsze jest i będzie tak samo. Zawsze będzie się we mnie burzyć krew i będę myśleć, jak zniszczyć ich raz na zawsze. Ploteczki ploteczkami, niektórzy je lubią. Ale kłamstwo to najgorsze, co może dziennikarza spotkać. Nikt mu już potem nie uwierzy. Tak też ja nigdy już nie uwierzę TYM LUDZIOM. Za dużo słów padło tamtych dwóch nocy - czerwcowej i październikowej. To pewnie nie on, ale niesmak pozostaje.

Czuję w kościach piąta krucjatę. Marzę o czymś, co przewróci świat, ale trzeba jeszcze poczekać, trzeba czasu, mozolnego budowania reputacji, bo dziewczyny-widmo nikt już nie potraktuje serio. Zresztą - dziewczyna-widmo została pochowana dawno temu lub, jak kto woli, zintegrowana ze swoją stwórczynią. Żywy człowiek za dobrze zna konsekwencje swoich czynów.

Mam dziwne przeczucie, że wiem, jak to myślenie się dla mnie skończy. Spodziewam się odwiedzin Pana W Garniturze i nocnej rozmowy o walce... albo o braku walki i pogodzeniu się z podłością tego świata. Tylko że z podłością, nawet przez wzgląd na pamięć nocnego gościa, nie pogodzę się przenigdy.

To moja miara człowieczeństwa.

I zdarzyło się coś jeszcze. A może zdarzy? Sama nie wiem, sparzyłam się raz, więc wolę nie rozdmuchiwać, póki nie ma czego. Ale to zabawne, czekać na maila tyle czasu, a kiedy mail przyjdzie, bać się go otworzyć. I to bać tak bardzo, że szukało się stu innych zajęć, byleby go nie ruszać. Poleciałam z psem, przeczytałam kawałek "Anglików"... Nawet bimber dostałam w ramach znieczulania. Tylko ze znieczulania wyszło tyle, że popłakałam się, zanim otworzyłam maila. Za dużo nerwów.

Nie wierzę. Boję się uwierzyć. Boję się euforii, z której może mnie ściągnąć do rozpaczy. Poczekam, popatrzę, pomedytuję. Odpiszę. A potem wybadam, czy można już zacząć świętować.

I kupię porządnego smirnoffa, bo rzygać mi się chce od tego świństwa!



Lill, ta fioletowa 9/08/2010 20:07:43 [komentarzy 4] Jakieś pytania?

284. Polactwo w sosie własnym i Joanna z pieczarkami.

Złota myśl tygodnia odkopana na Bashu: Starsi ludzie mają problemy z krzyżem.

Nigdy więcej dzieci. Znaczy, nie żeby było tak strasznie - w końcu oglądanie Wilka i Zająca z Młodym /ej, Wam też się to jakoś dziwnie kojarzy?/, siedzenie na "motorze" i nocne maratony ze speedwayem3d nie były najgorszym sposobem spędzania wolnego czasu. Niestety, zostało to okupione masą innych wyrzeczeń i w rezultacie ledwie żyję. A tu korekta wzywa /tym razem nie Szkoły i nie 1500, ale na razie cicho-sza w temacie/, duński, powtórki z ruskiego /wczoraj przyszłam i miałam ich 250, normalnie gleba/, historia /"matura czeka jeszcze gdzieniegdzie..."*/ i tusen ińszych duperelków...

A w ogóle - dlaczego MŁODY chce zostać ŻUŻLOWCEM? Czyją rolę dostałam w tym filmie zwanym życiem i dlaczego wydaje mi się, że właśnie zabieram Mal jej fuchę? Losie, to, że Mal siedzi w Helsinkach /czego jej zazdroszczę/  nie oznacza, że chcę jej podebrać fuchę. Tym bardziej, że obiekt fuch to jeden z legendarnej listy Moich Kochanków.

Ej, czemu przy słowie "legendarnej" na niebie coś błysło? I zaczęłoby błyskać?

Lista Moich Kochanków powstawała trochę na szybko, trochę w nieodpowiednim miejscu, albowiem pod Koprem w środę wieczorem. Dostałam wychodne i musiałam to do oporu wykorzystać. Poszły więc dwie panie - Czarna oraz Biała /zgasdnijcie, w której roli ja/ - ukulturnić się, polansować i nie zjeść ciasta. A potem poszły do knajpy, z której je brutalnie wywalił telefon /mój, niestety/. Takie życie.

Lill: Młody, a lubisz mnie?
Młody: Lubię... (chwila zastanowienia)... z pieczarkami!

Dziwnie się z tym poczułam. W końcu to ja pożeram dzieci z kapustą, a nie na odwrót.

Koniec o dzieciach, bo zwariuję. Działo się dość w innych materiach, chociaż to było niestety niejako obok. A w sumie lepiej pisać o dzieciach niż o moim niedzielno-poniedziałkowym kacu i dobijającym poczuciu niesprawiedliwości, które musiałam czymś zdusić. Zdusiłam rżnięciem z Avil w hirołsy /dzisiaj dokończyłam epicką batalię i mam pierwsze miejsce w rankingu/ oraz... czytaniem regulaminu ligi żużlowej. Nie pytajcie, jakiej. Pięć stron technicznego słownictwa z moją podstawową znajomością języka. Co najzabawniejsze, zrozumiałam wszystko, czego mi trzeba było. Tylko szkoda, że tak późno wzięłam się za sprawę - i w efekcie musiałam się nagimnastykować, żeby z Pieti zrobić juniora, bo z nikogo innego się nie dało. I wciąż brakuje mi pół strony do końca Szkoły, a tu TTT skrzeczy.

Ech. Dlaczego wujek z podziękowaniami za opiekę nad Młodym dzwoni do Niuli? Do Niuli, która z Młodym spędziła jedno popołudnie. "Sama przyjemność", haha. Ona jednak jest zabawna.

To dobrze. Lubię zabawnych ludzi. Doszłam nawet do wniosku, że żyję w całkiem śmiesznym kraju. Bo mnie afera z krzyżem i cała reszta zwyczajnie bawią, chociaż to śmiech podszyty niesmakiem. Jak bardzo można sprofanować symbol w imię ideologii. Mechanizm fanatyzmu - przykład podręcznikowy. Babcia radzi posłać do nich egzorcystów - ale który egzorcysta się podejmie wypędzania demonów z takiego tłumu? Bóg wie, co z tych zacietrzewionych moherów wylezie.

A mój polityczny "ulubieniec" to już w ogóle prezentuje taki poziom, że nic, tylko umrzeć ze śmiechu. Idźcie wszyscy do Gabonu wpieprzać orzeszki, bo innego pożytku z was nie będzie, ot co.

Jak to było, panie Chaplin? Z bliska - tragedia, z dystansu - komedia. Niech będzie i tak.

I miałam tak genialnie poryty sen o komunistycznej sekcie /sic!/ w osobie moich wujków, która to sekta chciała ożywić Lenina. W procesie ożywiania niemałą rolę odgrywał mój pierścionek oraz moneta z papieżem /ta, którą chcemy sprzedać ze osiem dych/. Narzekałam, że mi się nic nie śni poza dziadkiem w garniturze... Oj, będę uważać z życzeniami, żebym nie skończyła, jak ta z coachingu. Modliła się babka, żeby Bóg jej męża zesłał. No i sie zakochała z wzajemnością w facecie, który był mężem... innej kobiety. W "Bajkach rozebranych" też coś w temacie czytałam. A bajki, jakby kto pytał, traktuję jako lekturę olimpiadową /no, jakby patrzeć szerokimi kategoriami, to nawet "Akademia wampirów" będzie lekturą na olimpiadę... Pani prof. by się załamała/.

Następnym razem opowiem Wam zapewne o psychoanalizie pana D. i innych takich, co mi się ukuły z podróży autobusowych i nocnego słuchania Gangsta Griszki.

Edit://

Moja nuta na dziś: Nie Taki Gangsta Griszka. Druga jego piosenka, która w czasie krótszym niż pół minuty doprowadziła mnie do łez. Jak ten facet to robi?!

 


*parafraza piosenki "Natura czeka" M. Kociniaka

 



Lill, ta fioletowa 7/08/2010 21:43:03 [komentarzy 4] Jakieś pytania?

Stare papierki
2015
Marzec
2014
Czerwiec
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2013
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2012
Wrzesień
Lipiec
Czerwiec
Kwiecień
Marzec
Styczeń
2011
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń

Galeria twarzy
Kiimi
Ziemo
Jah
Avil
An-Nah
Garcinda
Ada
Schmittka
Cineva
Mal
Mestari

Autobiografia
(klik)

Notka
Zdjęcie na szablonie własne. Słowa też moje. Szablon przejściowy. Czcionka z Serwisu.
Chcesz coś? Poproś.