Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Pamiętnik pewnej Okrrropnej Kreatury.
Szablon

238. A ty się śmiejesz - flaga na maszt '09

Tyle do opisania, tyle do opowiedzenia... A ja się biorę za podsumowanie, głupio zmienić formułę po dwóch latach. Tym bardziej, żem teraz pochłonięta porządkami, guitar pro i planowaniem miniaturek do świeżo ukończonej Szkoły. I pożądam szat... yyy... szampana mrożonego (tak, to mrugnięcie do szwejowych). Ach, i świeżo odkrytym "We are the champions" w wykonaniu FLORENTA! Czujecie klimat? Mhrah, mhrah, podoba mi się nawet bardziej niż ruska wersja, a to wyczyn. Ale i tak jeśli chodzi o piosenkę wakacji, mam zupełnie inne typy. W momencie, gdy to piszę, jeszcze nie wiem, co wygra (i bynajmniej nie "Believe", chociaż znowu mnie prześladuje).

So let's go!

1. Miejsce: Pod Koprem. Tyle razy tam siedziałam, z tyloma osobami się spotykałam i tyle przeżyłam, że nie mogło być inaczej. Choć przyznaję, przez chwilę miałam ochotę napisać, że Przychodnia Na Końcu Świata, gdzie zrobiłam rzeźnię. Ale o tym później.

2. Przedmiot: Igła. Ta igła, którą wbito mi w żyłę (mówiłam, że tak czy siak do tego wrócę) i która przemieniła porządny gabinet w rzeźnię pierwszej wody. A śmiechu było przy tym (mojego) i pisków (pielęgniarek) co niemiara. Na szczęście, pół godziny póxniej wyglądałam na tyle dobrze, że nie przeraziłam Karima.

3. Tekst: Tu się zaczynają schody... Ale w kontekście tego, co dziś o godzinie 17:13 ukonczone zostało, to chyba ów słynny "szatan mrożony" z któregoś tam GP.

4. Pomysł: Żeby pisać Szkołę. Just because.

5. Akcja: Chciałam napisac o brytyjskiej bijatyce, lecz zostałam pouczona, że punkt powinien dotyczyć przynajmniej jednej z osób (po)bliskich. Zatem w takim układzie definitywnie powrót z, za przeproszeniem, niedoszłego finału DPŚ. Trzy osoby, jeden parasol i zero dachów w okolicy. Gratulujemy.

6. Data: 2.07. Dzień, w którym - jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem - dostałam najlepszy prezent urodzinowy, jaki mogłam sobie wymarzyć.

7. Miasto: A może być wieś? Może! No to... achtung, achtung... Grobowiec vel Grabowiec! Zainteresowani wiedzą, co mam na myśli.

8. Słowo: Szkoła. Przez wielkie s pisane. Niezorientowanych zapraszam o TUTAJ

9. Książka: Powinnam tu może wpisać coś innego, ale nie bedę taka. "Lo Story". Za klimat, za Rybę i za to, że w pierwszych dniach niechcianej (teraz to brzmi groteskowo) wolności przypominało mi o szkole. Przez S małe.

10. Film:"Cyrulik syberyjski". Dawno się tak nie poryczałam na żadnym filmie. Biedny Andriej... (ej, ale to Jura był biedny... i nie w tym filmie!)

11. Piosenka:Miałam dylemat, ale już nie mam (tak, kochacie moje rymy, wiem). Stadio było rok temu, Archive ma za krotki staż w mojej płytotece, żeby brać go pod uwagę... "It's my time" Jade Ewen. Piosenka, która włączyła mi się tuż przed TYM telefonem. Tym, który - wciąż w to wierzę - wszystko zmieni.

Lill, ta fioletowa 31/08/2009 19:50:50 [komentarzy 3] Jakieś pytania?

237. Bajeczka terrorystyczno-rusko-miejska.

Zaniedbałam moje świerszczątko, przyznaję. Ale wiecie, jak jest - jak człowiek trzaska koło ośmiu stron dziennie, to czuje się na tyle spruty, że nie ma siły napisać nic sensownego. Bo nie żeby nie było o czymś skamleć na tutejszych łamach. Co to, to nie!

Spróbuję to jakoś uporządkować, chociaż nie obiecuję, że się uda

Uno, czyli żużlistycznej (i sajfistycznej przy okazji) filozofii ciąg dalszy bardzo

- Wiesz, w gazecie piszą, że jakaś fanka żużla pojechała do Bydzi i wydębiła od Sajfutdinowa kevlar na aukcję charytatywną do Baju Pomorskiego
- Ej, myślisz, że ile taki kevlar może kosztować?
- Dużo. A co, chcesz w nim paradować po mieście?
- Na mnie to byłby trochę za mały. Sajf jest dziesięć centymetrów niższy ode mnie i znacznie drobniejszy.
- To już wiem, czemu wystawiają ten kevlar akurat w Baju Pomorskim!

Babcia jak coś powie...

W środę było lansiście, że się tak niekulturalnie wyrażę. Chociaż lękałam się do końca i katusze przeżywałam pod siedzibą mzka, nerwowo zerkając to na zegarek, to na tory tramwajowe. Spóźniłyśmy się tylko na pierwszy wyścig - ale za to JAKI wyścig! Kobra dojechał na drugim miejscu! Nie wybaczę sobie (i Avil też nie), że tego nie widziałam.

Zawody nudne jak flaki z olejem, gdyby nie Kobrzyński, to w ogóle nie byłoby na kogo patrzeć, chyba, że mówimy o podglądaniu parkingu zoomem z mojego aparatu. Pod koniec się ożywiło, jak machałam do chłopaków, żeby wolniej przejeżdżali, bo chcę im zdjęcia porobić.

- Po czym poznałaś, że to Kobra?
- Po tyłku.

O rany, skrót myślowy! Chodziło mi o to, że miał z tyłu napisane, że Kobrin, a ja w słowo pisane wierzę święcie i bezgranicznie (na czym się czasem przejeżdżam).

Ach, i cud się stał, że nie mam dożywotniego szlabanu za powrót o 21. Cóz - nie moja wina, że o zmierzchu najfajniej się siedzi w taniej budzie, wcina kebab (tudzież przygląda ludziom wcinającym kebab) i przywołuje tajemnymi mocami długowłosych mężczyzn.

Due, czyli zwierzeń twórczych ciąg dalszy bardzo

W życiu mi się tak dobrze nie pisało, nawet jeśli Dymitr to idiota skończony et kompletny. Nawet jeśli Emil to panikarz i zachowuje się jak baba. Nawet jeśli Taszeńka jest niewyżyta... I tak dalej.

No anyway, jest cudnie. Niespełna pięć rozdziałów do końca, tekst sam ze mnie płynie, a kochany MendiaPlayer podsuwa szalenie adekwatną muzykę. Kiedy sam z siebie zasunął mi dzisiaj "Who is this child", kwiknęłam radośnie. Chociaż to, co teraz tworzę, zbyt kwikaśne już nie jest, raczej ciężkie i duszące. A rozdziały numer XIX oraz XX oraz XXI (XXII już raczej nie) będę musiała pisać z dużym zapasem chusteczek pod ręką.

Odnośnie zaś innych kwestii twórczych:
- Co robicie?
- Właśnie formułujemy nasze żądania.
- Nie wiedziałam, że planujecie działalność terrorystyczną. Pożyczyć wam pistolet?

No tak. Babcia w szafie znalazła pistolet po Jarku. Czort wie - prawdziwy czy dla picu. Inna sprawa, że skoro można dręczyć ludzi plastikowym pistoletem na wodę... Nie, ja tego nie powiedziałam!

Tre, czyli wsio inne

- Ty patrz! Czarne BMW, czarny mercedes, czarne volvo. Same czarne jadą!
- Może to jakichś zlot mafiozów polskich...
Przejeżdża czarne auto na niepolskich blachach.
- ...i zagranicznych.

Wczoraj, 18:00
Meblarz do babci: A pani córki dziś nie ma?
Babcia: Córka poszła na spotkanie.
Meblarz: A, to pewnie wróci późno.
20:30, meblarz dalej siedzi.
Meblarz: Coś długo ta córka nie wraca...

Kwik?


Lill, ta fioletowa 21/08/2009 20:40:23 [komentarzy 4] Jakieś pytania?

236. Łyczek poezji

Inwokacja:
Jeśli sądzisz, że w dobie wakacji
Poczucie obowiązku zanikło
Zwłaszcza w domu mojem
To niezawodny znak, że jesteś NAIWNY!


Lill The Purple
presents
Jan Kochanowski & Speedway Zioms
in


TRUNY, czyli elegyia o Krayu Hamleta


TRUN VIII
(do Rosyi)
Wielkieś mi uczyniła pustki w domu moyem,
Moja droga Rosyo tym hultaystwem swoyem
Pełno nas, a yakoby Nickiego nie było
Jedną maluczką Danyą tak wiele ubyło
(do Danyi)
Tyś za wszytki yeździła, za wszytki się zgrała
Wszystkieś w żużlu puchary zawżdy zdobywała
Nie dopuściłaś nigdy fanom się frasować
Ani Janowi myśleniem zbytniem głowy psować
To tego, to owego wdzięcznie obyeżdżayąc
Y onym swym uciesznem tryumfem zabawiayąc
(do kibiców; zakończenie)
Teraz wszytko umilkło, szczere pustki w Lesznie
Nie masz zabawki, nie masz rozśmiać się pociesznie
Z każdey trybuny żałość człowieka uymuye
A serce swey pociechy darmo upatruye

TRUN X
Danyo moya wdzięczna, gdzieś mi się podziała?
W którą stronę, na któreś się tory udała?
Czyś ty nad wszytki żużle wysoko wzniesiona
Y tam w liczbę zwycięzców wielkiech policzona?
Czyliś do piekła wzięta? Czyliś na przeklęte
Wyspy zaprowadzona? Czy cię przez te kryte
Grodzki stadiony wiezie y napawa złością
Niepomną, w yedności z moyą żałością?
Czy, Łagutę zrzuciwszy y nogę sparzoną
Wziąłeś na się, Pedersenie, boleść niezmierzoną?
Czyliś się pod prysznicem czyścisz, yeśli z strony ciała
Yakakolwiek raneczka na tobie została?
Czyś po zawodach tam poszedł, kędyś pierwey bywał,
Niżeś się na mą ciężką żałość wyglebywał?
Gdzieśkolwiek yest, yeśliś yest, lituy mey żałości
A nie możesz yak Li w dawney swey całości
Pociesz mię yako możesz y staw się przede mną
Lubo snem, lubo cieniem, lubo marą nikczemną

Od niżej podpisanej: Janek K. w grobie się przewraca, a Pani Profesor gdyby to ujrzała, nie dopuściłaby mnie do matury zapewne. Ale trudno!

/Edit tak be-te-we:
- Ci redaktorzy to sajfiści jakowiś!
- Brzmi jak sataniści...
- Nie tylko brzmi. Sajfizm to w ogóle odłam żużlizmu.
- Ty też wyznajesz ten... sajfizm?
- Nie, ja jestem nickistką zdeklarowaną.
- Czym to się różni?
- Poza obiektem kultu właściwie niczym.

Zbieractwo nie popłaca. Mam zlasowany mózg po przeglądaniu tżtów z czterech lat. Jak w nowym zobaczę kolejny wywiad z Emilkiem S., ucieknę z krzykiem, zaręczam.

Lill, ta fioletowa 11/08/2009 20:11:50 [komentarzy 3] Jakieś pytania?

235. Z pozdrowieniami od Kobry

Czasem śnią mi się szpitale
Kolejna śmierć między literkami paska informacyjnego
Szare rzędy brudnych łóżek w białych ścianach
Tłum gapiów z przekrwionymi oczami na ustach jedno pytanie
Dlaczego

Czasem śni mi się ten jeden
Z niknącym w oczach pacjentem na OIOM-ie nadzieją
Z lekarzem mówiącym żeby odejść rokowania beznadziejne
Słyszę łzy tłukące w podłogę żal ściska za gardło oddychać nie mogę
A ty się śmiejesz

Czasem śnisz mi się i ty
Zaciętość nieprzenikniona beztrosko wzruszasz ramionami
Twierdzisz z uśmiechem zawsze wolałaś tych złych
Ich kochałaś za zadziorne iskierki tak lecz nie ciebie morderco
Mówisz byliśmy tacy sami

Czasem śni mi się że umierasz
Gaśniesz jak świeca których tyle sam zdmuchnąłeś
A ja krzyczę tysiącem zbędnych słów i co teraz
W głowie mam twoje przepraszam za późno na moje wybaczam
To koniec

(***, [Czasem śnią mi się szpitale])

Jakoś zachciało mi się lirycznej kropelki, może przez ten deszcz, a może przez to, że czas i miejsce nieszczególnie liryczności sprzyjają, a gdzieś musiałam się wyżyć.

Właściwie najbledszego ani najzieleńszego (w kontekście tego, co się suszy w "Atramentowej krwi", to najzieleńsze brzmi jak najbardziej adekwatnie) pojęcia nie mam, skąd mi się to co powyżej wzięło. Znaczy - wiem, że z wczorajszego surrealistycznego, przejmującego snu, ale co dalej, czyje to słowa i do kogo skierowane - to już nie wiem. Ot, takie dziwadełko wyszło. Szukam chwilowo osoby podmiotu lirycznego, acz pewnie nie znajdę.

Sobota/niedziela były masakrycznie boskie, jakby ktoś naprawdę chciał wiedzieć, chociaż kiedy babcia spytała "Piłaś?", miałam takie przerażenie w oczach, że nie pytajcie. Ludzie, jeden smirnoffik, co to jest... Jak ja na trzeźwo mam zazwyczaj pijackie jazdy.

I zostałam znieważona, dwukrotnie w dodatku, a żeby było jeszcze lepiej to przez tego samego człowieka. Najpierw sądził, że ja z GORZOWA, a potem, że z BYDGOSZCZY. O ile to drugie traktuję jako zniewage wyłącznie dla mojej toruńskości, a tyle pierwsze... Zreszta, nieważne. Nie mam pojęcia, jak mu to wyszło, skoro nie znoszę Golloba, zaś głównie na (nie)sympatii wobec poszczególnych zawodników opierały się jego przypuszczenia.

Za to niedziołka to już w ogóle było mistrzostwo, chociaż wożenie się po mieście z megabutlą wody i w dżinsach (auuu!) nie należy do rzeczy fajnych. Za to sam meczyk.. Ha, było cudownie, a jam jest prorok i złotousta!

- Jak Kus teraz nie wygra, to jest ciota!
- A jak Kobra wygra, to Kus też jest ciota?
- Wtedy jest ciota maksymalna.
- Nie, wtedy to się nazywa cud.

Wierzcie mi lub nie, ale miałam bardzo niemądrą minę, kiedy Kobra (podobny zresztą do kobry autentycznie) wygrał. Ale nic mnie to nie nauczyło.

- A teraz ja ci powiem, że Renek wygra.

I nie pytajcie, kto wygrał tamten bieg. Naprawdę nie pytajcie.

Na fali tego wszystkiego powstał zaś dowcip dnia wczorajszego:

- Jak robi Kobra?
- Kobra robi: Kus, Kus.

I tym optymistycznym akcentem kończę, coby zwinąć klamoty i wrócić do ogarniania domu + pisania (dziś setna strona pooooszła, szampana proszę!) + ratowania sytuacji, albowiem Sytuacja sama sobie nie radzi.

Lill, ta fioletowa 4/08/2009 20:42:35 [komentarzy 5] Jakieś pytania?

Stare papierki
2015
Marzec
2014
Czerwiec
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2013
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2012
Wrzesień
Lipiec
Czerwiec
Kwiecień
Marzec
Styczeń
2011
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń

Galeria twarzy
Kiimi
Ziemo
Jah
Avil
An-Nah
Garcinda
Ada
Schmittka
Cineva
Mal
Mestari

Autobiografia
(klik)

Notka
Zdjęcie na szablonie własne. Słowa też moje. Szablon przejściowy. Czcionka z Serwisu.
Chcesz coś? Poproś.