Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Pamiętnik pewnej Okrrropnej Kreatury.
Szablon

233. Refleksynki

Po pierwsze:

Żalę się Av przez telefon na marność mej sytuacji: ...Wisi mi dwóch półnagich robotników za oknem. Żeby chociaż przystojni byli! Ale nie, oni są chudzi, brzydcy i prawdopodobnie śmierdzą.
Głos zza okna: Słyszałem!

Po drugie:

Czytam mutterowskiej fragment "Szkoły": "Znasz takie sytuacje? ? Leżysz spokojnie we własnym łóżku, a tu z szafy wylatuje trup albo ktoś bez słowa wyjaśnienia włazi ci do pokoju…"
Mutterowska, patrząc na rusztowania za oknem: Zaskakująco trafne zdanie...

Po trzecie:

Chcę przestawić stolik od TV u babci.
Babcia: Znaczy, ja mówiłam, że ten stolik należy rozwalić, ale może nie teraz...
Mutterowska: ...i nie z telewizorem na blacie...

Po czwarte:

Babcia: Chcesz zobaczyć, jakiego przystojnego "Pana Tadeusza" znalazła Niula?
Ja: Nie interesują mnie gachowie mojej matki!

Po piąte:

Podczas słuchania upiornego "Believe", które uczepiło się mnie i odczepić nie chce (coś o tym było na Twitterze).
Niżej podpisana: Ale on ma pedalski głos...
Mutterowska vel Niula: To czemu go słuchasz?
Niżej podpisana: Może lubię gejów?

Po szóste:

Niula do Bezprawnego: Mógłbyś coś wziąć...
Bezprawny: Mógłbym. Jakąś fajną laskę.
Niżej podpisana: W aucie?
Bezprawny: Ale jak to w aucie?
Niżej podpisana: No, "będę brał cię w aucie", nie znasz tego?
Bezprawny: Nie.
Niżej podpisana (zbulwersowana): to gdzie ty żyjesz? "Będę brał cię - gdzie - w aucie - mnie? - cię - naprawdę? - ehe!"
Niula: Boże, ty naprawdę jesteś moją córką?!

Po siódme:

"Nosisz bagietkę jak kałacha, masz puzzle z cerkwią rozłożone na biurku, zarzekasz się, że w autobusie widziałaś sobowtóra Gizy, a w tandetnych quizach znowu wychodzi ci, że jesteś Rosją. Jakieś wnioski?"

A dodatkowo:

Jest bosko. Żyję moim własnym rytmem. Budzę się kiedy chcę (zazwyczaj, o zgrozo, w okolicach wpół do ósmej), oglądam serię głupawych teleturniejów na TVNie i polsacie 2, myję łepetynę, a rodzina znika w oddali. I tworzę, stukam stronę za stroną, przerywając tylko, gdy Rudosławska, niedopieszczona po raz kolejny, wpycha mi łeb między kolana.

I maluję rzęsy, chociaż jeszcze tydzień temu zarzekałam się, że nie będę tego robić. Ot, kaprys kobiety.

Edit:
W literaturze potrzeba szczypty dramaturgii.
Zbyt dużo dramaturgii nazywamy kiczem.
Zbyt dużo kiczu nazywamy życiem.

Lill, ta fioletowa 30/07/2009 20:02:17 [komentarzy 4] Jakieś pytania?

232. "Kurde, zostanę marynarzem!"

1. A ja siedzę i piszę, część II

Litrowa cola wypita w środę była, obawiam się, treningiem przed tym, co czeka mnie od poniedziałku. Od rana latanie z zakupami, remont u nas i u babci (Niula przyjechała i rzuciła się [nas przy okazji też] na głęboką wodę, nie wyrobię kiedyś z tą kobietą), przeglądanie rzeczy po dziadku i inne takie wątpliwe atrakcje. Wieczorem gadu, bo i tak mnie towarzystwo molestuje, że za rzadko bywam (dzieci kochane, szefową wena dopadła, szefowa czasu nie ma). A potem zamierzam dawać upust dzikiej wenie, która mnie przypila od ponad tygodnia i jak tak dalej pójdzie, to tę nieszczęsną Szkołę(klik, klik) skończę przed wrześniem.

W tej sytuacji z grafiku mogę wykreślić tylko jedno - sen.

2. Romek, czyli Tomek, czyli Emil.

- Ty patrz, kto jedzie pierwszy! Ro-muś, Ro-muś, Ro-muś!
- Jaki Romek, jak to Gollob jest?
- Jaki, kurde, Gollob? Romek Povazhny!
- Od kiedy Romek tak nogę wystawia?
Podpis po biegu: "Emil Saifutdinov - the winner of the heat"
- Y? A on tam skąd?

Kochamy mazy. I pomylone kanały, z których wyszło, że żużlowcy wyjeżdżają do prezentacji żaglówką. Biorąc pod uwagę pogodę - wcale nie taki głupi pomysł.

3. Panta rhei

Jak ktoś jeszcze powie, że wszystko płynie, to zatłukę, przysięgam. Nie dośc, że zmokliśmy w sobotę jak ostatni debile (troje pod jednym parasolem to już tłok), to jeszcze rozwaliła się rura i od poniedziałku do środy zmywałyśmy z babcią gary pod prysznicem, a ja obiłam sobie żebra o zlew.

[SMS od: ciocia Ula] Co kupić babci na imieniny? Co ją ucieszy?
Miałam ochotę odpisać "nowe kolanko do zlewu".

4. Kto cię nigdy nie zawiedzie?

Netty 10:25:07
bo to zawsze tak jakos jest, trzeba sie przyjaznic albo z pijanymi zulami albo miec niewidzialnych przyjaciol. tylko wtedy beda zawsze do dyspozycji

Lill 10:25:31
niewidzialni przyjaciele też brzmią dobrze

Netty 10:26:42
ewentualnie z Orange, bo regularnie przysyla smsy. czyli pamieta o moim istnieniu xD

Lill 10:26:50
tak, tak, mam to samo xD

Lill 10:27:02
i znowu dostałam 200 darmowych minut do Orange, nie wiem za co xD

Netty 10:27:34
o patrz! jeszcze prezenty daje

Lill 10:28:43
wiem, kto jeszcze jest zawsze (prawie) do dyspozycji i daje prezenty - rosyjscy miliarderzy xD

Netty 10:29:48
a to jest ciekawa opcja ... chce jednego! tylko gdzie takiego znalezc?

Lill 10:30:38
poszukaj na allegro - tam mają wszystko xD

Od przedwczoraj mam wymyślonego przyjaciela. Nazywa się Davey Kay, chociaż nie jest anglojęzyczny wbrew temu, co się twierdzi, wkurza mnie tragicznie i słowo "przyjaciel" absolutnie do niego nie pasuje. Newermajnd.

5. Więcej z nimi nie idę!

- Powiedz temu panu, skąd się biorą dzieci.
- Bocian je w kapuście zostawia!
- Święty Mikołaj przynosi...
- Nie mów mu tak, bo zacznie się bać świąt.

Nie idę z NIMI więcej na film...

...Tylko do kina. Bo na film to się nie da.

6. Z dzidą na świerszcza.

Nienawidzę świerszczy. Nienawidzę zielonych, dziesięciocentrymetrowych świerszczy, które siedzą na suficie, cykają i nie rozumieją uprzejmego "zapraszam do wyjścia". Dwie godziny polowałam na to zwierzę z kijem od szczotki, a babcia siedziała w kącie i się bała.

- On umie latać?
- Ja mam nadzieję.
- A jak nie?
- To... hmmm... zaniosę mu jutro znicz.

7. Sprawa spadkowa.
Jakże żałośnie to brzmiało – tu ojciec rozdaje rafinerie, dacze i warte kilkadziesiąt tysięcy rubli kolie, a jemu w udziale przypada marny kluczyk do skrytki.
Już wolałby, zgodnie z oczekiwaniami, nie dostać w spadku kompletnie nic.

Doszłam do wniosku, że Dima wydziwia. Ja dostałam w spadku 20 egzemplarzy podręcznika autorstwa mojego ojca, trzy zeszyty z napisem "Gdańskie Zakłady Papiernicze" (bądź "Krew to życie" i sama nie wiem, co gorsze) oraz cztery krawaty, wyrwane niemal z paszczy śmietnika. Teraz się będę lansować.

Bonus:
Prześladuje mnie demoniczna, czerwonooka koza z wilczymi zębami. Nie pytajcie.



Lill, ta fioletowa 24/07/2009 19:27:02 [komentarzy 4] Jakieś pytania?

231. A ja siedzę i piszę...

- Co to znaczy, jak oni mają te rybki na samochodach?
- Że to chrześcijanie.
- Znaczy, jak rąbniesz w zderzak, to nadstawią drugi?


Obiecałam sobie, że płakać nie będę. Porzuciłam cały ten tragikomiczny horror po dziewiątym wyścigu, słusznie mniemając, że ze strony mazów już nic dobrego mnie nie spotka. A w sobotę kibicuję Rosjanom - niech coś mają za to, że mnie na wszystkie możliwe sposoby prześladuję. Ale uprzedzam, jak znowu wyjdzie mi coś w rodzaju "I just took the quiz 'What country are you?' and got: Russia" [po szczegóły odsyłam na mojego Twittera],to zacznę gryźć.

Nie mylić z chrupaniem *uśmiecha się bardzo znacząco, chociaż wie, że nikt aluzji nie załapie - bowiem obiekt aluzji nie został jeszcze spisany*.

A ja siedzę i piszę, stukam hardo w klawisze
A ja siedzę i myślę o mym nowym pomyśle


Czołobiję przed wynalazcą komputera, jakkolwiek by się nie nazywał (zdążyłam zapomnieć od czasów piątej klasy podstawówki). Gdyby nie on, pewnie popłynęłabym wraz z morzem notatek i notateczek, wyskrobywanych na zbieranych skrzętnie kartkach. Setki dialogów, dodatkowych scenek, wątków dopisywanych na kolanie o trzeciej w nocy... Każdy dzień przynosi nowe motywy do "Szkoły wyprzedzania" (rajuu, ja chcę inny tytuł! Ten mi się nie podoba, nawet jeśli w obliczu tego, co wymyśliłam, jest zaskakująco trafny), a ja to wszystko muszę gdzieś pomieścić. I zasyfiam pulpit tysiącem plików z notatnika.

I tworzę bzdurne playlisty w ramach tła do pisania, nie słuchając już niczego innego.

I piszę coś, o czym dotąd w życiu bym nie pomyślała.

Aylya (16-07-2009 18:34)
tak... eee... dlaczego ja mam oceniać fragmenty tekstu, który w większości jest erotykiem, no, czymś w ten deseń? xD

Lill (16-07-2009 18:34)
bo chcę znać twoją opinię xD

Prawdę powiedziawszy, to raczej quasi-erotyk, zwłaszcza biorąc pod uwagę, jak bardzo to słowo zmieniło znaczenie ostatnimi czasy. Dumna z niego jestem, bo chociaż wyszło łagodniej niż wyjść miało (może to i dobrze), to jednak charakter sceny oddałam. Spora w tym zasługa cudownego "Attimo di eternita", które odkryłam na empetrójce przed spotkaniem z Yenem tudzież Avil, nie pamiętam dokładnie. Znaczy, odkrycie jak odkrycie, cudowny utwór sama tam wrzuciłam, ale przypadkowo i bez wcześniejszego przesłuchania. Teraz się przydaje, podobnie jak cała płyta "Parole nel vento".

Za dużo włoskiej muzyki słucham. Powinnam słuchać ruskiej.

Zaś w kwestii powieści - marzy mi się, żeby wrzucić ją na bloga, ale trochę się boję. Sama nie wiem, czego. Chyba tego, czy warto.

Lill, ta fioletowa 17/07/2009 18:12:51 [komentarzy 17] Jakieś pytania?

230. "A ty w to uwierzyłaś?"

(...) Powoli wyrywali się z otępienia. Drżały dłonie, biły nierówno kibicowskie serca, a z ust do ust przechodził potok informacji, zlewających się w jedno pytanie. Dlaczego on to zrobił? Akcentowane na „on”, nikt nie pytał „dlaczego”. To wiedzieli. Chcieli znać przyczynę.
– Wstanie – twierdził ktoś, modulacją torując swej teorii drogę pośród paniki. – On zawsze wstaje.*
Ale James nie wstał.

("On zawsze wstaje")

Dziwnie mi po wczorajszym. Myślałam, że te parę linijek, które popełniłam w ramach uspokojania rozdygotanego jestestwa, wystarczyło dla opisania sytuacji. Niestety, nie starczyło, za dużo mam do powiedzenia. Nie czułam się tak od... od nie wiem kiedy. Możliwe, że nigdy wcześniej nie miałam takiego pożużlowego mętliku w głowie. Spróbuję to jakoś ogarnąć, chociaż nie obiecuję, że się uda.

Odmazali Canal Plusa aż do końca zawodów, ale była to istna odmazana katastrofa. Im dalej w las, tym bardziej chciało mi się płakać. Już nawet nie chodzi o ten koszmarny wypadek... Ale to nie była TA drużyna, to nie były MOJE Duny, te z 2006, te z przegranego ale wciąż na topie 2007, te z ubiegłorocznego szwejowego szaleństwa. Gdzieś zaginął ICH duch. Widziałam zbieraninę bezradnych, zagubionych żużlowców. Brawa dla Iversena za to, że po upadku wstał i jechał dalej, i wierzył, chociaż w końcu dojechał ostatni. Ale tylko za tę akcję dla niego brawa. On i Bjarne wydawali mi się tak dramatycznie słabi, jakby ich podmienili. Dwa zera w końcówce uznaję za zupełnie załamujące.

Za to, żeby nie było, że tylko marudzę, bardzo podobała mi się jazda Kenia i Nicolaia. O ile po Bjerre spodziewałam się, że będzie numero duo (a po kontuzji Nickiego na sto procent numero uno), o tyle Młody zupełnie mnie zaskoczył. Już nie wspomnę o tym, że przed każdym jego biegiem jęczałam, że teraz NA PEWNO dojedzie ostatni i będzie kicha. Kichy w jego wykonaniu nie było.

A co do Mistrza... Ma w tym sezonie tragicznego pecha, czego by nie mówić. I jak ktoś spróbuje powiedzieć, że ten wypadek to była jego wina, uprzedzam - zagryzę. Nie pytajcie, ile razy wczoraj wyłączałam fonię, jak zaczynał nawijać Kowalik. I ja go kiedyś lubiłam! Z tego człowieka wylewa się jad, jakieś mentalne niedopieszczenie, sama nie wiem... Dobra, ale ja nie o tym chciałam. Oto bowiem odetchnęłam z ulgą, jak powiedzieli, że Nicki ma tylko poparzenia drugiego stopnia. Wiem z autopsji, że w takim wypadku litr pianki (i litr czego innego na znieczulenie, jak z babcią ustaliłyśmy), bandaż i jedziemy dalej. Gorzej, że teraz już nie wiedzą, czy drugiego, czy trzeciego stopnia. Tak czy inaczej, Łaguta ma za ten numer krechę u niżej podpisanej jak stąd do Leszna.

"I would try to pretend
That I don't care"

(TSO, "After the fall")

Akurat leci w MendiaPlayerze. Piosenka sytuacyjna i treściowo, i z tytułu. Musiałam o tym wspomnieć.

Rosjanie... Hm, Rosjanie mi się podobali. I nie chodzi tu o jaranie się, że to ładne chłopaki (pozostawiłam tę działkę babci, co przyjęła z radością). Fajnie jechali. Z fantazją, bez kompleksów - aż sobie przypomniałam, za co ich uwielbiam. Bo taka prawda - Gizę lubię od czasów pechowego wyścigu czternastego w meczu z Rybnikiem lata świetlne temu; Gafi przyplątał się sam z siebie i został jako któryś tam z kolei ulubieniec; Romek wiadomo - za to, że jest (nie)Povazhny. A co do Sajfa, to ja już sama tego nie ogarniam - mam tysiąc powodów, żeby go jednak nie lubić, a dalej go lubię. Pomimo wszystko.

Zupełnie jak "pomimo wszystko" lubiłam Nickiego na początku Wszechświata.

Jeśli zaś chodzi o refleksje rozmaite, to doszłam do wniosku, że takie żużlowe tragiczne wieczorki wpływają dodatnio na moją wenę. Od wczoraj popełniłam już jedną miniaturkę (fragment u góry), jedną pieśń (zbyt osobistą, żeby pokazywać), a teraz jak widać popełniłam kilometrową notkę. Tymczasem wena wcale się nie skończyła.

Byleby mi z tego drugiego "Hool's life" nie było, to poczuję się szczęśliwa.


*pomimo fikcji literackiej, cytat ten jest w pełni autentyczny. Tylko wtedy, gdy ja to powiedziałam, nie-James nie-Carter wstał.

Lill, ta fioletowa 12/07/2009 12:06:31 [komentarzy 13] Jakieś pytania?

229. Seven Theme.

Cierpię na dramatyczną schizę, że oślepnę. Prawdopodobnie mam po prostu za silne prawe szkło, co nie przeszkadza mi schizować dalej. Swoją drogą, to by tłumaczyło wszystko, nawet zawroty głowy, i to lepiej niż naciągana teoria o niedociśnieniu, które jednakowoż także posiadam. Albo marudzę zbytnio, wiecie, hipochondria i te sprawy.

Do tego rozwinął mi się za bardzo szósty zmysł. Wczoraj trzykrotnie wyciągnęłam telefon z mojej super-hiper-cudownej-z-promocji torby na sekundę zanim ktoś (Niula/Babcia) zadzwonił. Zupełnie jak wtedy, kiedy wracałam po nocy z Leszna i budziłam się tuż przed wiadomościami w radiu. A teraz też - otwieram skrzynkę, a za chwilę mail od Pani Psycholog z podziękowaniami za "Skandal!". Szybko sobie przypomniałam, że trzeba jej przesłać? Szybko, szybko, znaczy, pamiętałam od zawsze, tylko posiałam gdzieś kartkę z adresem, która wypadła mi z Nieuczesanego dopiero w Warszawie, chwilę po tym, jak żaliłam się Niuli, że ją zgubiłam. Brawa dla tej pani.

Ściągnęłam pół soundtracku z Michela Vaillanta i "zacieszam michę", cytując. Znaczy, w sumie to ja się tak narcystycznie jaram, że kiedyś jakiś ktoś może zrobi ekranizację "Siedmiu"... Jak coś, to ja mam obsadę, numer do Haliego, wiem, kto ma robić soundtrack i jak zmienić scenariusz, żeby pasowało do konwencji filmowej. Ba, mi się nawet trailer przyśnił. Chociaż sądzę, że jeśli potencjalny reżyser przeczyta powyższe, to zwieje czym prędzej, uznając mnie - i słusznie - za osobę tragicznie drobiazgową oraz o mentalności rzepa. Aż przypomniałam sobie, jak czytałam w "Reporterce" o tym, jak to pani Krall dzwoniła do kobiety po nocy tylko po to, by spytać, w jaki sposób ta stawiała torebkę. Nie no, ten etap niżej podpisanej raczej nie grozi, tak sądze.

Ach, i przeżywam po raz kolejny etap fascynacji własnymi wymysłami. Natknęłam się dziś przy okazji wertowania Nieuczesanego na notkę o Jamesie Carterze. Mogłaby w sumie funkcjonować jako miniaturka, jakby ją ciutkę podrasować. No i rozwaliło mnie na kawałeczki to:

"Był wysyłany do psychiatry, cholery i stu diabłów. Żadna z powyższych instytucji go nie przyjęła."

I tworzę, wreszcie mam wenę, "Szkołę wyprzedzania". Doszłam nawet do rozczulającej mnie rozmowy Emila z Dimą, po czym stwierdziła, że Dima jest przeuroczy, czego by nie mówić. To taki mój mały fetysz - w literaturze (tylko tam!) kocham takich zawadiackich rozrabiaków. W życiu ciężko o zawadiackich rozrabiaków (chociaż zawsze można pod tę kategorię podciągnąć parę istnień).

Ach, i nie napisałam nic na temat urodzin jeszcze. Cóz - może to przez to, że w ten jakże szacowny dzień zostałam wywalona z łóżka za kwadrans piąta, czyli właściwie krótko po tym, jak poszłam spać. Niula jest okrutna jednak. I, co najgorsze, był to wyjazd pod osłoną nocy sobie a muzom, bowiem potem nie nadszedł żaden upał, jeno deszcze niespokojne. Gdyby nie to, że mam awersję do wstawiania zdjęć na bloga, rzuciłabym fotografie z serii "nie ma, nie ma, nie ma... a jest!", czyli jak Marriott znikł z widoku za oknem. Nawet Ruda się przeraziła.

Swoją drogą, Ruda fiksuje jak mnie widzi. No, ale za to ją przecież kocham .

A w ramach radosnego dialogu na koniec:
- Dlaczego dajesz mi ten nożyk? Po co mi on?
- Do szkoły.
- ?!
- No wiesz, piwo nim otworzysz, wino otworzysz...

O co się mnie podejrzewa...

Edicik 10.07.09, 20:57
"Następne odświeżenie za 15 sekund".
Raju, to było najdłuższe piętnaście sekund w moim życiu. Ale wygrali, jednym punktem wygrali, moje Aniołki! Kochać, kochać, kochać Apator!
Jeszcze jutro żeby Duny me złote zwyciężyły, to już w ogóle będzie pięknie.

Edit drugi, nieradosny, 11.07.09, 21:00
Ja tego nie rozumiałam. Patrzyłam mętnym wzrokiem, jak sczepiają się motocyklami, jak Nicki "wsiada" za Łagutę, jak leci w powietrze dmuchana (co za ulga!) banda. A potem słuchałam pomruku jadącej karetki, jakbym nie wiedziała, co ona oznacza.

I dopiero po chwili zdałam sobie sprawę, że mam łzy w oczach. Łzy tej bezsilnej złości, że dream team się sypie, że z Wielkiej Piątki zostało trzech - chimeryczny Ivek, tragiczny Bjarne i bezbłędny Kenneth - plus nadspodziewanie dobry Klindt na doczepkę.

I przypomniała mi się tamta piosenka z deszczowego Goeteborga 2008 - "Pochodzem idziemy, żużlowa gromada, a duńska kadra nam się rozpada".

Mendia Player dziś skłamał, albo to ja przekombinowałam. Powiedział mi, że "Nightmare is over", a to był dopiero początek. Cóż, może jedyna prawdziwa wróżba na chwilę obecną to rosyjska wersja "We are the champions"?

Edit trzeci, 11.07.09, 21:58
Kłapodziób Pierwszy: Jak ma na imię Janaś, bo zapomniałem?
Kłapodziób Drugi: Kto?
Kłapodziób Pierwszy (teatralnym szeptem): Janowski... Maciej Janowski.

Wnioskuję o zmianę komentatorów-kłapodziobów. Natychmiast.

Na chwilę obecną Canal Plus jest odmazany od godziny i czterdziestu minut. Niepojęte. Zwycięstwo Rosji też. A najbardziej niepojęte jest to, że pomimo tego, że Emilek ściął Hansa we wtorek i pomimo tego, co Łaguta dziś zrobił Nickiemu (chociaż notowania pana Grigorija Ł. właśnie spadły u mnie do poziomu podłogi), to ja się cieszę. Jeśli nie Dania, to może właśnie Rosja? Czemu nie?

Ułańska fantazja + rozbrajające uśmiechy + to, że ja ich z niewiadomych przyczyn (w większości...) uwielbiam, nawet Emila pomimo całokształtu + niezapomniana impreza, jaką rozkręcili po nieudanym barażu 2007. Miła odmiana, było nie było.

Czuję się jak zdrajczyni, ale po prostu musiałam znaleźć sobie zastępcze szczęście. Byleby nie myśleć o nieszczęściu z editu poprzedniego.

I może, choć to niezrozumiałe nawet dla mnie, ja naprawdę się cieszę, że w finale będzie ktoś poza starą gwardią. Idzie nowe, nie?

Lill, ta fioletowa 9/07/2009 20:15:50 [komentarzy 4] Jakieś pytania?

228. W górę, aż do gwiazd, aż po nieba kres...

[offtop mode on] W ramach wyjaśnienia po tej reorganizacji - po prawo macie archiwum, linki oraz tekst. Wyróżnione słowa w tekście TAKŻE są linkami (jakby ktoś się nie zorientował). A piszę to, bo mi zgłaszano pretensje, że nie mam na blogu nic o sobie. Mam! [ offtop mode off]

Czwartek, 2 lipca 2009

12:05
It's my time, it's my time
My moment, I'm not gonna let go of it
My time, it's my time
And I'll stand proud
There's nothing I'm afraid of
I'll show you what I'm made of
Show you that it's my time now

(Jade Ewen, "It's my time")

Otworzyłam skrzynkę mailową. Już nigdy więcej nie zrobię tego przy jedzeniu, obiecuję. Grozi zejściem. Śmiertelnym.

~*~

Lill (2-07-2009 13:11)
nie ma to jak przypadki, które odmieniają życie xD

Aylya (2-07-2009 13:12)
na przykład? xD

Lill (2-07-2009 13:12)
*bierze z półki fajeczkę i przybiera gawędziarski ton* dawno, dawno temu w odległej... tfu, to nie to!

Lill (2-07-2009 13:12)
za dużo gwiezdnych wojen ostatnio ^^

Lill (2-07-2009 13:12)
nie tak dawno w nieodległym toruniu dokonał się cud numer jeden

Aylya (2-07-2009 13:13)
możliwe, możliwe, byle jak, ale przejdź do sprawy, bom ciekawa

Lill (2-07-2009 13:13)
niżej (wyżej?) podpisana odnalazła, nikt nie wie, w jaki sposób, ulotkę w swojej własnej torebce

Lill (2-07-2009 13:13)
ulotka głosiła co następuje:

Lill (2-07-2009 13:13)
"napisałeś książkę? chciałbyś ją wydać? pomożemy ci w tym!" xD

Lill (2-07-2009 13:14)
weszłam na podaną stronę, przesłałam tej całej organizacji moje "siedem"

Lill (2-07-2009 13:14)
i dziś dostałam odpowiedź

Lill (2-07-2009 13:15)
odpowiedź brzmiała tak oto:

Lill (2-07-2009 13:15)
"Jeżeli Pani entuzjazm i nasza wiedza o rynku książki w Polsce mają wsparcie niebios ,to proponuję nawiązanie bliższego kontaktu w możliwie najkrótszym czasie. "

~*~

Jaheira (2-07-2009 14:05)
ale na wlasny rachunek czy cie wybrali?

Lill (2-07-2009 14:05)
wybrali mnie

Lill (2-07-2009 14:05)
i'm the chosen one
(...)

Lill (2-07-2009 14:06)
i uwaga... jak wszystko pójdzie zgodnie z planem, to we wrześniu moja powieść będzie w empikach całej polski!
(...)

Lill (2-07-2009 14:07)
po trzech latach prób i błędów (z przewagą tych drugich) dowiaduję się, że w przyszłym tygodniu podpisuję umowę

Właściwie to nie do końca ja podpisuję, tylko Niula. Ale moja powieść, moja! Wróciłam dopiero co ze stolycy, gdzie wczoraj pół popołudnia spędziłam na rozmowach z przemiłym panem z NaszychDebiutów, który poinformował mnie, że jestem pierwszą wybraną. Jutro mam spodziewać się rzeczonej umowy przesłanej mailem, a około czwartku Niula leci podpisywać. A potem tylko modlić się o sukces.

- Spytam niedyskretnie: ile pani ma lat?
- Siedemnaście... Od wczoraj.


Czy to możliwe? Nie wierzę. Nie uwierzę w pełni, dopóki nie zobaczę "Siedmiu" na półce w Empiku. A później.. Czemu nie tak jak we wczorajszych naszych (Em i moich) ustaleniach, gdzie "Siedem" ma stać? Świat stoi otworem, wystarczy tylko zrobić krok.

I czego by nie mówić, dostałam najcudowniejszy prezent urodzinowy, jaki tylko mogłam dostać.

Lill, ta fioletowa 7/07/2009 17:08:54 [komentarzy 8] Jakieś pytania?

Stare papierki
2015
Marzec
2014
Czerwiec
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2013
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2012
Wrzesień
Lipiec
Czerwiec
Kwiecień
Marzec
Styczeń
2011
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń

Galeria twarzy
Kiimi
Ziemo
Jah
Avil
An-Nah
Garcinda
Ada
Schmittka
Cineva
Mal
Mestari

Autobiografia
(klik)

Notka
Zdjęcie na szablonie własne. Słowa też moje. Szablon przejściowy. Czcionka z Serwisu.
Chcesz coś? Poproś.