Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Pamiętnik pewnej Okrrropnej Kreatury.
Szablon

140. I radź se, człowieku.

Wczorajszy podły dzień skończył się jednak bardzo dobrze, co mnie zdumiewa. Inna sprawa, o której się skończył (to już nie było wczoraj!), a o której ja musiałam dzisiaj wstać, by pofatygować się do szkoły na te pięć minut. Groza i potężny zieeew - ale spać się nie położę, bo przed wyjazdem trzeba podokańczać wszystkie sprawy.

Jestem leniem i nie chce mi się nawet odwrócić, sięgnąć ręką na fotel i wziąć opisów postaci, które mam święty, krowi obowiązek przepisać, najlepiej jeszcze dziś. A tym bardziej nie chce mi się wypielgrzymować po prasę żużlową. Jestem "in rege zUo", że tak zacytuję wyjątek z chóru.

Argh, nie mówić o chórze!

Obiecałam sobie wczoraj solennie, że skoro to ostatni roboczy dzień przed wyjazdem, to nikt mi nie zepsuje humoru, nawet germanistka, która miałam przepytywać Em, Tazi i mnie (czego w końcu, o dziwo, nie uczyniła), ani nawet to, że musiałam spędzić w tych ponurych murach ponad dziesięć godzin. Oczywiście, los jak zwykle dołożył coś od siebie i nagle nie dość, że jako członek chóru dostałam ochrzan od pana L. (ochrzanił wszystkich, co sprawiedliwe nie było - zresztą, ja mu mówiłam, że branie na występ ludzi z łapanki jest bez sensu, no ale on wiedział lepiej), to jeszcze jakby cały świat uparł się żeby mnie do zawału doprowadzić.

Ja już nie mówię o tym, jak mi wcięło bezcenną listę wydawnictw (potem okazało się, że wspomniana wyemigrowała w niewyjaśnionych okolicznościach do folderu "speedway"), ale paranoję z odświeżającymi się tabelkami już naprawdę mogli sobie darować. Najpierw wynik jeszcze przed rozpoczęciem meczu, potem zerowanie tabelek, znikanie spotkań, wreszcie to zero, przez które przeżyłam full-katharsis (drugi raz w ciągu trzech dni)...

Odnośnie zera:
Ziemo (29-04-2008 20:20)
nie, to nie może być prawda

Ziemo (29-04-2008 20:21)
spoko, pierwszy kibel musiał przyjść

Lill (29-04-2008 20:21)
to nie jest prawda, dla świętego spokoju przyjmijmy, że to NIE JEST prawda

Nostradamus przy nas wysiada, albowiem to jednak nie była prawda. Cóż, powstrzymam się od komentarza.

A portret capiącego złomiarza wciąż straszy w moim podręczniku od polskiego. Cóż, tak to jest jak bzy oszałamiają, słonko świeci, a my musimy czytać tragedię Ajschylosa (mam pytanie - ile on wypił, zanim to stworzył?) Kiedyś Wam pokażę złomiarza.


A teraz, ladies and gentlemen, meine Damen und Herren, nastąpi WUJ*. Jako że mam ostatnio fazę na przerabianie rozmaitych piosenek, zanucę tylko: "Go Wieś - this is what I'll do!"...

... I zniknę między torbami. Niech kij będzie z Wami!
("Ni kija nie rozumiem" - nie trzeba rozumieć, wystarczy kochać**)
___________________________
*WUJ - Wielka Ucieczka Joanny
**jeśli kogoś ciekawi, o cóż w tej enigmatyczności kijowej chodzi, niech sobie przypomni "słoweńskie pornole" (o ile jest wtajemniczony). Jeśli zaś należy do niewtajemniczonych, najlepiej niech zapomni o tych słowach.

Lill, ta fioletowa 30/04/2008 12:50:31 [komentarzy 4] Jakieś pytania?

139. Nothing but trouble.

Praca i sen
Ludzie, dla których nigdy nie będę
Taka, jak chcę
(...)
Kiedy się stanę plamą na ścianie
Nie myśl o mnie źle
Życie to tylko chwila, kochanie
Nie zatrzymasz jej
Kiedy już wszędzie mało mnie będzie
Musisz wiedzieć, że
By przeżyć taką chwilę, warto czekać wiek

(Bajm, "Plama na ścianie")

Po sobotnim katharsis odwala mi dokumentnie (nawiasem mówiąc, miałam ochotę się rozpłakać, gdy ten motyw powrócił dzisiaj na polskim). Opętańcza miłość do piosenki, która chyba wcale nie jest aż tak niezwykła, wyskrobane na piórniku słowa (takie sztuki umożliwia tylko lekcja o funkcjach trygonometrycznych) i ten nieobecny wzrok. Byłam tam tylko ciałem - co najgorsze, nikt nie umie mi odpowiedzieć na pytanie, gdzie w tym czasie podziewał się duch.

Wszystko boli, jakby w opozycji do ostatnich dni, które przecież były jednym wielkim świętem, just because i pomimo wszystko. Coś zadrżało i pękło, może pękło już wczoraj, ale pod natłokiem przeżyć nie zdołałam tego odnotować. Niestety, dzisiaj już tak bajecznie nie było, a efekty są takie jak podejrzanie często w ostatnich dniach. Tylko Rudż to jeszcze rusza - przychodzi czasem, siada i patrzy tymi wielkimi, piwnymi oczami, jakby chciała prześwietlić moje myśli. A potem czuję coś miękkiego na ręce. Gdyby mogła mówić, pewnie powiedziałaby, że wierzy we mnie. Chociaż... w obliczu ostatnich zdarzeń przestaję ufać takim słowom.

Boję się... Boję się wyboru, takiego jak kiedyś. Między tym, co niegdyś uratowało mi życie, a ludźmi, których kocham od zawsze. To byłoby najbardziej bolesne ze wszystkiego.

Nieważne. Znowu smęcę, to pewnie przez ten Bajm (albo przez zdarte od Cantaty gardło i bolący brzuch). Przecież nie było tak czarno, choć "Road to hell" w radiu i kosmiczna potrzeba czegoś smutnego mogłyby na to wskazywać. Tak naprawdę zdarzyło się też coś, co właściwie w dużej mierze rekompensuje mi wszystkie potknięcia, mniejsze i większe.

- By the way - odezwał się Alek. - Widziałaś żużel?
- Gdzie, kiedy, jak? - spytałam dość nieprzytomnie. - Ja przecież bezkanałowa jestem.
- No, w sobotę - uściślił. - Na jedynce było.

A potem rozmowa o Gollobie, szansach na mistrzostwo i co to jest taśma. Przez chwilę poczułam się głową rodziny albo chociaż starszą kuzynką. Że żużel zbliża ludzi, to wiedziałam, ale żeby "we Warszawie", cytując Czesława Z., to żem nie myślała.

To tylko kropla w morzu. Ale w takie dni jak dziś nawet najmniejsza kropelka optymizmu się liczy. A zwłaszcza świadomość, że jestem członkiem wielkiej, duchowej rodziny.

Jakkolwiek wydumanie by to nie brzmiało.

Lill, ta fioletowa 28/04/2008 19:34:49 [komentarzy 8] Jakieś pytania?

138. Dryml a little Dryml of me*.

Lill: Mam w rodzinie trzech wykładowców akademickich...
Bezprawny: Czterech! Ja będę wykładał... płytki w kiblu.

A potem przyszedł Adaś, wziął zamienił Leigh w wódkę...

Tak oto stałam się szczęśliwą posiadaczką FIM SGP 3, która dzięki temu, co podano przed chwilą, skutecznie zapomniała, że pisała jakiekolwiek egzaminy tudzież że dnia jutrzejszego powinna się obawiać. Niestety, przypomniała sobie o tym dzisiaj na biologii (nie pytajcie, jaki związek biologia ma z Krsko), w związku z czym całą radość szlag trafił. W dodatku nadgarstek boli, nogi obtarte, zatem ogólnie nieszczęście trzeciego stopnia mode on.

Nie wspominając o przemeblowaniu, jakie czeka mnie za pięć dni. Ani o podróży do Niemiec z książką od historii w charakterze towarzystwa.

Em tryka mnie kątomierzem.
Em: Pi...
Lill: ... łujesz?


Póki co jest jednak wcale sympatycznie, chociaż przydałoby się jakieś wspomaganie muzyczne w ramach uzupełnienia przedjutrzejszych rytuałów (tak, nie słucham "Zapomnij o tym" ani "Flugzeuge im Bauch" - sukces!). Wybieram się z Em do kina, NIE przedzieram kuponu od buka przed końcem finału (przynajmniej nie zamierzam) oraz chodzę z nosem na kwintę. Powinno wystarczyć. A jak nie, to zawsze mam na podorędziu drewniany nożyk, żeby sobie zrobić krzywdę.

Tylko że ta ostatnia opcja w obliczu tego, co mnie czeka, jest właściwie bez sensu. Przykro mi, drodzy moi, coście liczyli na to, że Lill trupem padnie.

- A przystawki?
- A przystawki zjedzą to samo.


Zauważyliście? Absolutnie nie używam dziś "i" w charakterze spójnika. Wczoraj zdałam sobie sprawę, że to czyn niebezpieczny. Dlaczego? Już tłumaczę:

Lill (24-04-2008 19:28)
my się śmiejemy, że w Słowenii zamiast "i" jest "in"

Lill (24-04-2008 19:29)
to co muszą czuć Duńczycy, skoro duńskie "i" znaczy "w"?

Faktycznie, teraz rozumiem, dlaczego Duńczyk dziwnie patrzył na Bezprawnego, gdy ten obwieścił: "Patrz! Gollob i Holta!" To musiało zabrzmieć dwuznacznie.

- Gdzie numer XX?
- Nie ma.
- Niech to! Trzeba go zaliczyć!


Em oraz ja leżałyśmy ze śmiechu. To zdecydowanie BYŁO dwuznaczne.

Na koniec zaś zestaw ciekawostek odnośnie FIM SGP 3:
1. Komentator: Bomber oszukał rywali...
(W tym momencie dwóch żużlowców wyprzedza Bombera)
Skonsternowana Lill**: ... a rywale oszukali Bombera.

2. Jadę sobie grzecznie pod bandą, nikomu nie wadzę, a tu wpada na mnie trzech koleżków. Kog wykluczają? Mnie! A kto sędziuje? Pan W.!
Wniosek: W następnej edycji gry należy dorzucić opcję "telefon do sędziego". To byłoby pomocne.

3. Czy Pedersenev rozrabia? Skądże znowu - jak jedzie pół prostej z przodu, to nie ma okazji rozrabiać.

4. Zbieram na zakup tylnego koła - chce ktoś pomóc? *przewrotny uśmieszek*

5. Freestyle też tam można uprawiać. Ale tylko na treningach.
____________________________________
*Tak to jest, jak człowiek gra w żużel, a jednocześnie nuci "Dream a little dream of me". Nie lubię Czechów, volume 2.
**Tak, tak, nie przywidziało wam się - Lill przybrała tożsamość Chrisa H.

Lill, ta fioletowa 25/04/2008 20:16:36 [komentarzy 42] Jakieś pytania?

137. That's what the number means! - Gallery of stupidities

Wyjątki z dnia dzisiejszego:

En*
Jeśli kiedykolwiek rozkręcę własny biznes typu lodziarnia, mam koncept na rewelacyjne hasło:
Ice speedway - that's good!
Ice & Speedway - that's great!

Za inspirację dziękuje się budzie Grycana z Zielonej (Budki, nie Góry) i trzem gałkom wyśmienitych lodów z tejże, jak również Empikowi za udostępnienie mi najnowszego numeru prasy żużlowej.

To
Przy wchodzeniu do Celi Śmierci (tudzież Śmierdzi, jak to później z Emką ustaliłyśmy), wylosowałam numer 31. W połączeniu z 44, pod którym figurowałam w spisie ludu, brzmiało to jak brzmiało, a ja do teraz podśpiewuję wymyślone na poczekaniu:
"That's what the number means"

Tre
Cytat, wyjątkowo, nie z Emki, ale z Martusi:
Lill 13:26:54
grunt, to się nie przejmować

Martu$ 13:27:35
i kto to mówi

Martu$ 13:27:41
dzisiaj rano sama prawie mdlalas.

Lill 13:27:49
no, ja to mówię a że mdlałam, to inna bajka

Lill 13:28:04
na mnie się nie patrzy - mnie się słucha

Fire
Przysłużyłam się społeczeństwu!
Chłopiec zatrzymał się tuż obok mnie, zerkając niepewnie na to, co trzymałam w dłoniach. Poczułam przypływ natchnienia.
- Masz. - Wcisnęłam mu w dłonie podłużne opakowanie i ulotniłam się stamtąd z prędkością światła. Wychodząc, usłyszałam jeszcze, jak młodzieniec wymienia z kolegą uwagi... Niestety, po francusku.

Oczywiście, nie do końca tak to wyglądało. Ale kto za pół wieku będzie pamiętał, że ja "tylko" pomachałam młodemu Francuzowi "FIM SGP 3" przed nosem? Ważne będzie, że dzięki temu żużel się rozprzestrzenił, buahaha!

Fem
Speedway'owe kwiatki zebrane, część pierwsza:
*Gollob na pytanie, kto zostanie IMŚ: "Uuu. Nie wiadomo..."
*Gollob: "I tak czuję się mistrzem świata"
*pytanie do PUK-a**: "Kogo najbardziej się obawiasz w walce o tytuł IMŚ?"
*z SyFów: "Będę kąsał jak prawdziwy REKIN - rozmowa z Karolem BARANEM"

Seks
To już dwa lata od Pierwszej Nocy Cudów. A czuję, jakby to było wczoraj - wiecie, owocowa guma, żucie długopisu dla leworęcznych i te sprawy. Za to kocham moje życie.

Dodatek - Sju
Przed egzaminem napięcie rośnie (a opór umysłów wcale nie maleje):
Lill (znienacka): Flugzeuge im Bauch!
Martusia: Samoloty w brzuchu?
Emka: To ja mam chyba boeinga...
__________________
*numeracja norweska dzięki słownikowi odkopanemu z Nicości
**nie wyjaśniam, kto to, bo jak ktoś jest zorientowany w sprawie, to kojarzy PUK-a, a jak nie jest, to nie rozumie, co może byc śmiesznego w tym pytaniu

Lill, ta fioletowa 22/04/2008 18:56:42 [komentarzy 21] Jakieś pytania?

136. Goodbye to all our friends at home.

Przydałaby mi się teraz taka córka barmana, która wparowałaby do mojego pseudopokoju i zaczęła śpiewać "Keep smiling". Niestety, to kolejne z nierealnych marzeń.

Za trzy dni będzie po wszystkim - tak brzmi moje oficjalne pocieszenie. Trzy dni i właściwie będzie można wziąć głęboki oddech, bo na razie to tylko jakieś płytkie wdechy i wydechy się robią.

Na domiar złego powraca jak bumerang kwestia MENDY. Rzeczony śnił mi się z piątku na sobotę, a sen to był całkiem przyjemny. Bo cóż może być piękniejszego od strzelenia w twarz wroga publicznego numer jeden? Oczywiście, jak tylko się obudziłam, postanowiłam tę kwestię sprawdzić w mojej "ulubionej" prasie typu tabloid - no i, co jakby oczywiste, MENDA coś spłodził. Ale spokojnie, ja się z niego tylko śmieję, bo w końcu mocne postanowienie poprawy i te kwestie wciąż mnie obowiązują. Ale niech tylko spróbuje dotknąć czułej struny - piekło gwarantowane. Panie MENDO, jeśli Pan to czyta, proszę mieć się na baczności.

Z rzeczy innych mam trzy wnioski formalne:
*uno - niech mi ktoś załatwi do soboty "Świat Żużla", bo inaczej będę zUa
*due - niech ktoś zabierze ode mnie "za dwa" i "za trzy", bo się wykończę nerwowo
*tre - ja ślicznie proszę o możliwość pojechania szesnastego maja do Częstochowy lub/i siedemnastego oraz osiemnastego do Ostrowa (nie mylić z wsią pod Ostrowem, bo tam mnie nie lubią)

Niula się zdumiała, że ja jutro w ogóle mam jakieś lekcje, bo przecież "powinni dać Wam spokój". To to i ja wiem, i oni wiedzą, ale nie praktykują. Życie fioletowej Krowy wcale nie jest takie proste, jak mogłoby się wydawać.

A na koniec - kolejna odsłona "Batory - nie dla idiotów" w postaci rozmowy o Napoleonie i kosiarce:

Emka (12-04-2008 21:42)
dzisiaj przed szkołą stała kosiarka

(...)

Lill (12-04-2008 21:42)
Świat nie kończy się na kosiarce

Emka (12-04-2008 21:43)
trzeba było taki trasparent postawić przed batorym

Lill (12-04-2008 21:45)
wysprejuję to na murze na pożegnanie

Emka (12-04-2008 21:45)
to zrobiłby Napoleon?

Lill (12-04-2008 21:46)
gdyby miał sprej...




Lill, ta fioletowa 20/04/2008 13:16:42 [komentarzy 11] Jakieś pytania?

135. Go hell, miss Anyone!

To w gruncie rzeczy fascynujące rozwiązanie. Wsiąść do któregokolwiek autobusu (najlepiej żeby jechał gdzieś daleko), wylądować na jakimś zadupiu i w oczekiwaniu na powrót przemyślała sobie wszystko dokładnie. A to, że mam o czym myśleć, nie ulega wątpliwości.

Po pierwsze, zrobiłam się potworem bez serca. Od tygodnia wiecznie histeryzuję, drę się na wszystkich i obrażam o byle pierdołę. Niby to takie przedegzaminowe, ale to nie zmienia faktu, że takie usposobienie jakieś niemoje i w ogóle nieetyczne.

Po drugie, powinnam w spokoju zająć się przetrawieniem "Futbolowej gorączki". Za dużo tam analogii do czegoś, co mnie się tyczy - chociaż obsesja na punkcie kopanej to nie moja bajka. Mam ja za to inną, kropka w kropkę identyczną obsesję. A jakoś nie uśmiecha mi się skończenie jak główny bohater "Gorączki"...

Po trzecie, absolutnie pilnie i wnikliwie muszę przyjrzeć się tej tajemniczej sytuacji, którą dziś odkryłam. Zbiorowe przejęzyczenie, fakt, że pewna pani mnie unika, jeszcze to, czego się dowiedziałam w sekretariacie (a właściwie - czego się nie dowiedziałam). Niby to trochę absurdalne, ale całe zamieszanie wokół mojej tożsamości polonistycznej wzbudziło we mnie tę irracjonalną iskierkę nadziei, że może jednak nie wszystko stracone. Że, dajmy na to, przyjdę we wtorek po to tylko, by usłyszeć: "A pani tu po co?" Co, oczywiście, jest nierealne, ale pomarzyć warto.

Po czwarte - wartałoby się przyłożyć do czegokolwiek. Mam wrażenie, że ostatnie dni dramatycznie anulowały mi wszelakie ambicje, a przecież nawet Rudż ma jakieś (jej ambicją jest przekopanie całej piaskownicy). A ja co? A ja nico (nie, nie Nico Rosberg). Siedzę i piszę, niczego nie słyszę (i niczego nie widzę, jak mister Painter), coś tam robię, ale bez ładu i składu. Ewentualnie marzę o jakichś Kopenhagach, Pragach czy Cardiffach - do tych ostatnich właściwie jestem zobligowana. Dramat na kółkach, proszę ja Was.

No, ale to tylko do środy. Potem będzie Caramel Brownie Tower, FIM SGP 3 i przeprowadzka mode bardzo on.

I 22 dni pracownicze do końca tej epoki.

Nawiasem mówiąc, moje życie podzieliło się na trzy części - Prehistorię, Złotą Erę i to, co mamy teraz, czyli kwintesencja stołecznej egzystencji, jakkolwiek wydumanie by to nie brzmiało.

PS: Czy tylko ja mam wrażenie, że d.mr MiLagro coś ukrywa?

Lill, ta fioletowa 18/04/2008 18:59:49 [komentarzy 5] Jakieś pytania?

134. Stars are watching you

[straszne rzeczy mode on]
Drodzy państwo, pełna mobilizacja, za dziesięć komentarzy stuknie nam okrągły tysiączek!
[straszne rzeczy mode off]

Mamy połowę kwietnia, ale co mnie to obchodzi, i tak odczuwam niebywałą chęć wyrzucenia przez okno wszystkiego, co w jakiś sposób kojarzy się ze szkołą. No, ale na dobrą sprawę jeszcze tylko dwadzieścia dni męki do końca maja (sic!), a potem mundurek zawiśnie w charakterze makatki, a książki posłużą za opał w nieużywanym na razie piecu u dziadków. Już wkrótce... *śmiech szaleńca*.

Kiedyś w instrukcji do jakiejś gry znalazłam ostrzeżenie: "Nie siadaj przed komputerem, gdy jesteś zmęczony lub niewyspany". W takim razie powinnam od dwóch lat odrzucać komputer jako taki, co jest o tyle ciekawe, że - jak wszyscy wiemy - chwilowo ówże jest jedyną godziwą i niewymagającą wkładu finansowego rozrywką, jaką mam w tym mieście. Pomijając, rzecz jasna, podsłuchiwanie sąsiadów podczas mycia zębów (ach, ta prlowska akustyka rur!)

Jakaś kobiecina: Dawid!
Rzeczony: Co???

Dobiłam się. Najpierw napis na, za przeproszeniem, tyłku Watta, teraz te wrzaski w łazience... Jak tak dalej pójdzie, to wkleję do którejś z powieści postać Dawida Co i będzie tyle tego z tego.

A jeszcze bardziej się dobiłam, jak znalazłam kartkę z napisem "Guess who's back", pochodzącą z czasów 44ever (dla niezorientowanych - to było baaaardzo dawno temu), a przecież wiadomo, że - jak głosi reklama Tigera - Power is back. Uwaga, bo naprawdę zacznę w to wierzyć i się jeszcze niechybnie rozczaruję. Bo nic dwa razy się nie zdarza, jak śpiewał nie pamiętam kto, ale na pewno idol moich dziadków.

Ach, i nie mam najbledszego pojęcia, kiedy uda mi się zainaugurować sezon, a to już jest bardzo bolesne i w ogóle fuj. Ja chcę do żużla!

A propos - obejrzałam dzisiaj żżżuuuużżżeeelll z czasów Wielkich Nocnych Odkryć. Nic się nie zmieniło - magia pewnego oka i jego ruchu dalej działa. Ale dobra, żadne z Was nie jest (nie powinno) być wtajemniczone, więc zamykam temat, bo jeszcze pomyślicie, że rozprawiam o ruchach gałki ocznej... Aż tak szurnięta (jeszcze) nie jestem.

Ua! Spać! Albo niech ktoś wypatroszy Rudkę, która wywaliła mnie dzisiaj o wpół do ósmej... Ja nie wiem, czy temu psu na starość odbija, czy jak?

Bonus dla zafascynowanych, czyli notatki z rozmów komentatorskich podczas pewnego GP (tak, płyta DVD wiecznie żywa):
*o Holcie po przypadku z Pedersenem (BJARNE Pedersenem): "po tym zderzeniu z bandą nie powinien kontynuować wyścigu; on powinien pojechać prosto do najbliższego kościółka"
*podczas jednego z biegów: "mało w tym wyścigu widać, więc opowiadamy państwu o tym, czego nie widać"
*komentarz do nawierzchni: "kukurydzę ze stadionu zdążyli uprzątnąć"
*nie pytajcie, o kim *uśmieszek*: "idealny luz, wyjątkowy spokój, brak suszarki..."
*konstrukcja językowa roku by pan G.M.: "zawodnik pod tytułem Greg Hancock"
*muminki... tfu, komentatorzy się cieszą: "A my się cieszymy, bo... No, cieszymy się, nie, Paweł?"
*o Dżejgusiu: "jak on się bał tych Anglików!"
*ile ważą Anglicy:
" - Ci Anglicy razem pewnie ważą tyle, co ja
- Sprawdzimy to po zawodach!"
*ktoś mnie plagiatuje: "Crumprix"**
*o Pedersenie (BJARNE Pedersenie): "On jak się urodził, to Pan Bóg mu powiedział: ty będziesz wygrywał wyścig w każdym Grand Prix, chociażby jeden"
*dużo tych Szwedów: "wypadają z ósemki wszyscy dwaj Szwedzi"
*podniecili się chłopcy polską flagą: "co trzyma Rune w lewej ręce? Poza pucharem, oczywiście!"
__________________________________
**wymysł Lill, wykorzystany w pierwszym felietonie z (dwuczęściowego) cyklu "Okiem kibica"

Lill, ta fioletowa 13/04/2008 13:09:20 [komentarzy 46] Jakieś pytania?

133. ToxiCity in my mind.

- A wtedy on mnie szarpnął i popchnął na okno...
- Było nie prowokować!
- ... a ja przeleciałem przez szybę, ona się rozprysła na drobniutkie kawałki...
- Zmyślasz! Tam nie było żadnej szyby! Naoglądałeś się filmów akcji i ci się wydaje, że jesteś kaskaderem.
- A nie jestem?
- Szyby byś nie przeżył. Przykro mi, stary.
- Nie chciałabym przeszkadzać, chłopcy, ale czy nie moglibyście uzgadniać wersji wydarzeń gdzie indziej? Tak się składa, że ja tu próbuję przejść przez przejście!

Tak to jest, jak się ma we łbie dwóch wyimaginowanych żużlowców, którzy nawet nie potrafią ustalić, czy jeden z nich wyleciał przez okno, czy niekoniecznie. Na moje to nie wylatywał żaden, bo to nie ta bajka, ja piszę poważne (!) rzeczy, a nie scenariusze filmów klasy X.

A propos filmów - ten "Alex Rider" był diablo absurdalny, ale nawet mi się podobał. Pomimo mojej niechęci do efektów specjalnych (jak tak przeładują film efektami, to jednak robi się wcale zabawnie). No, ale to na marginesie.

Oczywiście, przez tych dwóch we łbie pomyliłam drogę i trafiłam na ślepą uliczkę, z której najkrótszą drogą na wolność było przeskoczenie przez dwie barierki. Kaskaderem nie jestem, a i jakieś resztki rozsądku posiadam, więc wróciłam jak Pan Bóg przykazał, czyli naokoło. A że przy okazji wykończyłam się ostatecznie, to jakby inna historia.

- Szefowo!
- Czego znowu, Edgar? Jak tak będziecie mnie zagadywać, to zaraz wlecę pod tę przeklętą taksówkę.
(Rzeczona, a raczej jej kierowca, trąbi)
- Ja bym ich obu na zbity pysk wywalił...
- Na szczęście, ja tu decyduję. Na szczęście dla fabuły. Zrobilibyście mi z wiekopomnego dzieła jakąś chałę dla mas.

Winda jechała tak wolno, że miałam dość czasu na przeanalizowanie ilości żużlowych elementów uposażenia. Koszulka ze "Zdechłym Krukiem". speedway'owy wisiorek, dwie przypinki, duńska flaga, czapka z SWC... Przy odrobinie uporu dałoby się pod tę kategorię podciągnąć i czarną skórzaną kurtkę przywiezioną z Niemiec w charakterze łupu (rozważam wyszycie na niej napisu "Jay El Racing" - wtedy to byłby lans). Wiosna, wiosna, wiosna, żużel, żużel, wiosna...

Za przejście tego chrzanionego kilometra (i tak lepsze to niż dochodzenie do ładu z komunikacją miejską) postanowiłam sobie sprezentować kawałek potwornie drogiego ciacha w CoffeeHeaven. A to, że przy okazji pisałam owo wiekopomne dzieło, to jakby kwestia drugorzędna.

- Pani prezes...
- Alexandrze B., znowu masz jakieś wąty?
- Tak. Dlaczego to od Pettera mają brać autografy, a ode mnie nie?

Argh! Jak ja mam w takich warunkach pracować?!

PS: Niech żyją pluszowe krokodylki, czyli szczerość po pijaku, czyli wkrótce zobaczycie, co. Przynajmniej mam taką nadzieję (I think so and I hope so, że taki autocytat popełnię).

PS2: "Tam net mój, gdzie serce moje (no i komputer)" (cytat z Emki, po przeczytaniu na wykazie tekstów, że Słowacki napisał "TESTAMNET mój")

PS3: Jak Niemiec znający (rzekomo) polski wymawia nazwę "Gdańsk"?
"Gdż, gdż, gdż... Danzig!"

Lill, ta fioletowa 10/04/2008 17:07:23 [komentarzy 6] Jakieś pytania?

132. Śmierć Śmierdziowi i inne atrakcje.

Lill the Purple & Śmierdź the Smelly

presents

Speedway Zioms & Śmierdź


in

Love, peace & umarli wstają z grobów


Lill 16:57:23
uwaga, umieram!

Lill 16:57:25
*umiera*

Ziemo 16:57:59
nie umieraj

Lill 16:58:14
*przychodzi Śmierdź*

Lill 16:58:23
Śmierdź: Za późno, sir.

Ziemo 16:58:38
*wygania Śmierdź*

Lill 16:58:48
*Śmierdź stoi i śmierdzi*

Lill 16:59:01
Śmierdź: Jestem rodzaju męskiego, sir.

Ziemo 16:59:48
Sir: to Spadaj, Śmierdziu jeden

Lill 17:00:24
*Śmierdź idzie w cień i ostrzy kosę*

Lill 17:00:28
*(i dalej śmierdzi)*

Lill 17:00:40
Lill *wstając z trumny*: Przeklęty* Hampel!

Lill 17:00:47
*Lill idzie umierać dalej*

Ziemo 17:00:49
ups

(...)

Lill 17:01:27
Śmierdź (śpiewa): Ooops, I did it again!

Lill 17:01:48
Lill wyłazi z trumny: No to teraz do końca muszą być trójeczki, przykro mi

Lill 17:02:16
zw - głodna się zrobiłam od tego umierania

Ziemo 17:02:41
tylko nie zajedz się na śmierdź

Lill 17:04:17
pogoniłam Śmierdzia i jestem z żarłem

(...)

Ziemo 17:05:01
nie umrę

Lill 17:05:20
Śmierdź: Zobaczymy! *błyska kosą*

Ziemo 17:05:42
Sir: a ciebie ktoś pytał o zdanie?

Lill 17:05:58
Lill: Śmierdź, wracaj pod łóżko i nie śmierdź

Ziemo 17:06:53
Sir: właśnie, zmieniłbyś chociaż raz na tydzień te skarpetki

Lill 17:07:12
Lill: Cicho, to jego imidż

Ziemo 17:08:09
chcesz, żeby mi nos wypaliło?

Lill 17:08:29
nie u ciebie pod łóżkiem on mieszka

Ziemo 17:09:14
to jak tobie wypali, to jeszcze gorzej

Lill 17:09:49
za dwa biegi będzie mi już wszystko jedno

Lill 17:10:01
Śmierdź: Uhu! *cieszy się jak dziecko*

Lill 17:10:07
Lill: Won pod łóżko!

Ziemo 17:10:28
na jednym biegu życie się nie kończy

Lill 17:10:55
a na dwóch?

(...)

Lill 17:18:02
Śmierdź: Haha!

Lill 17:18:13
Lill wpycha Śmierdzia pod łóżko

Ziemo 17:18:29
to przez tego Śmierdziela

Ziemo 17:18:36
on jest jakiś pechowy

Lill 17:18:51
Lill wykopuje Śmierdzia przez okno

Lill 17:19:05
Śmierdź: Ja tu jeszcze wrócę! *macha kosą na pożegnanie*

(...)

Lill 17:58:16
*zrobiła wytrzeszcz i oczy jej wypadły*

Lill 17:58:32
Śmierdź *stając w progu z kosą*: Guess who's back!

Lill 17:58:49
*oszołomiona Lill z rozpędu ściska Śmierdzia, a potem umiera*

Lill 17:58:55
*Śmierdź śmierdzi*

(...)

Ziemo 18:06:44
żebym na zawał nie zszedł w ostatnim [biegu]

Lill 18:07:12
nie schodź

Lill 18:07:20
bo Śmierdź wylezie spod łóżka

Ziemo 18:07:41
a fuj

Ziemo 18:07:50
to ona znowu jest pod łóżkiem?

Lill 18:07:54
ON!

Ziemo 18:08:20
mniejsza o płeć

Lill 18:08:40
*Śmierdź się obraża*

Ziemo 18:09:06
ale, chwileczkę . pod twoim łóżkiem jest ON? hej, bo będę zazdrosny

Lill 18:09:19
o ŚMIERDZIA?

Innymi słowy: Sezon żużlowy ruszył z kopyta, ja popadłam w paranoję, Ziemo dzielnie to znosi... A Śmierdź, jak zwykle, śmierdzi.
Love, peace & Śmierdź under my bed!

_______________
*tu było coś innego, ale cenzura wiecznie żywa to wycięła, inaczej byłby wstyd



Lill, ta fioletowa 6/04/2008 19:32:28 [komentarzy 4] Jakieś pytania?

131. Maybe we're craaaazy

Uno
Siedzenie pod odświeżoną i pachnącą farbą salą geograficzną jest zdecydowanie zUe.
Lill (wskazując palcem na ścianę): Jejku! Pająk!
Emka spogląda w odpowiednim kierunku.
Lill (szczerząc się kretyńsko): Prima aprilis!
Po chwili:
Emka (wskazując palcem na wiszącą na ścianie gaśnicę): Jejku! Gaśnica!

Due
Lill do Babci: ... A wtedy Emka powiedziała do mnie "zaśpiewaj mi coś z Bocelliego"
Babcia: Co?! "Zaśpiewaj mi coś zboczonego"?!

Tre
Czy to jest normalne, żeby jednego dnia ujrzeć reklamę kosiarki z napisem "Feel the POWER", a potem spędzić dwie godziny w sali, której ścianę zdobi monstrualny napis "KOSIARKA"?
Spokojnie, Joanno. Świat nie kończy się na kosiarce*

Quattro
Takie niedziele jak ta to ja uwielbiam:
1. Ogólnopolskie radio o poranku: "Zapraszamy na Turniej o Łańcuch Herbowy osiemnastego maja w Ostrowie Wielkopolskim"**
2. Bezprawny w południe (na temat wycieczki do lasu): Ja proponuję kierować się na Leszno.
3. Napotkany po drodze bilboard: "Wejdź na www.wygrajligezuzla.pl"
4. Napotkany nieco dalej transparent: "Jubileusz 60-lecia Kasprzaka"

Cinque
Dostałam piątkę z niemca. Z tej klasówki, co to "na pewno ją zawaliłam". Ktoś powinien mi solidnie przyłożyć.

Sei
Odwala mi przez ten prima aprilis. Zawsze możemy udać, że wcale nie ma żadnej klasówki z żadnej religii, że pomysł, aby ksiądz poszedł na łączkę i nacieszył się widokami, dał radę.
Albo żeby wprosił się do Emkusi na oglądanie Ligi Mistrzów, czego Emkusi oczywiście nie życzymy w tak piękny dzień jak dziś.

Jestem psychiczna, wiem. Psychicy, chylicy i inni pneumatycy - strzeżcie się (pociągu)!
______________________________________
*cytat za 44ever (tak, zachowałam wpisy ze starego bloga, ich bin sehr joł)
**gdyby ktoś był niw w temacie - to taki turniej żużlowy


Lill, ta fioletowa 1/04/2008 19:20:38 [komentarzy 4] Jakieś pytania?

Stare papierki
2015
Marzec
2014
Czerwiec
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2013
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2012
Wrzesień
Lipiec
Czerwiec
Kwiecień
Marzec
Styczeń
2011
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń

Galeria twarzy
Kiimi
Ziemo
Jah
Avil
An-Nah
Garcinda
Ada
Schmittka
Cineva
Mal
Mestari

Autobiografia
(klik)

Notka
Zdjęcie na szablonie własne. Słowa też moje. Szablon przejściowy. Czcionka z Serwisu.
Chcesz coś? Poproś.